5 nie najlepszych pomysłów na imprezie

Sylwester już za chwilę, więc dobrze by było przypomnieć sobie zawczasu o kilku podstawowych zasadach na imprezach.

Każda impreza, na której polało się już trochę alkoholu, ma takie momenty w których do głowy zaczynają przychodzić różne pomysły. I tu pojawiam się ja i mój wpis, który, mam nadzieję, pomoże uchronić Cię przed zrobieniem czegoś głupiego.

Ze mną nie wypijesz?!

To klasyczne powiedzonko znaczy mniej-więcej tyle: mam już dość, nie chce mi się pić, zaraz zasnę, ale impreza trwa, więc chodź, napij się ze mną. I to jest bardzo kulturalna wersja. Jeśli jesteś zwolennikiem ominięcia tej kolejki to nie daj się alkoholowemu wodzirejowi przekonać, to pierwszy krok do skończenia imprezy wcześniej.

Im głośniej tym lepiej!

Ja wiem, że czasami nie ma lepszych miejsc na parkiecie i trzeba stać przy samym głośniku, ale naprawdę lepiej jest jednak wcisnąć się gdzieś indziej, albo spasować dwa czy trzy numery aż zrobi się luźniej. A już na pewno nie warto przy głośniku tańczyć przez całą imprezę – ból głowy i szum w uszach następnego dnia (i czasem także kolejnego) to nie jest to co tygryski lubią najbardziej. Wierz mi, byłem tam.

A może by tak striptiz na stole?

Jeśli nie jesteś atrakcyjną kobietą to zdecydowanie nie. Znajomy raz, w ferworze imprezy i alkoholu, wlazł na stół i zdjął koszulkę. Nieszczęśliwie dla niego fotograf uwiecznił scenę i od tamtej pory wiem, że będzie czym straszyć wnuki na starość.

Ja tego nie zrobię?!

Nie. Proszę. Nie rób.

Jest tak ciepło, że nie potrzebuję kurtki

Jeśli masz wolny kolejny tydzień na wyleczenie się z przeziębienia, to nie ma problemu, kontynuuj. W przeciwnym wypadku lepiej coś jednak na siebie wrzuć.

Tak czy inaczej, życzę Wam wszystkim szampańskiej zabawy i szczęśliwego nowego! Widzimy się w nowym roku!

photo credit: Christopher.Michel via photopin cc

  • Ze mną się nie napijesz to zło :)
    Natomiast sama rok rocznie mam problem z wychodzeniem bez kurtki i późniejszymi skutkami :)
    Zawsze mi ciepło :)

    • kel

      To z wychodzeniem bez kurtki to przekleństwo palaczy, bo przecież co chwilę się ubierać i rozbierać nikomu się nie chce. I chociaż już od dawna nie palę, to samemu przy stoliku nie zawsze chce mi się siedzieć. No a potem cierpię. :)

      • Ja nigdy nie paliłam, ale wyłażę zawsze z palaczami z tych samych powodów. Śmieją się, że palę biernie i oszczędzam :)

  • A mnie i tak złapało przeziębienie, chociaż na zewnątrz wyszedłem w kurtce :P

    • kel

      Mnie jeszcze przed Sylwestrem. Do dziś leczę katar.

  • redhead87

    przydatne porady… ja się załatwiłam na sylwestra takim wychodzeniem, teraz nie mogę ruszyć szyją w prawą stronę:D

  • Nigdy nie rozumiałam opisanych przez Ciebie zachowań i czasem żałuje, że selekcja naturalna jest taka powolna lub mało skuteczna wsród ludzi…