To naprawdę dobry serial.

Pisanie o serialu trzy lata po premierze, w czasach internetu to już nawet nie odgrzewanie kotleta, ale prędzej wykopaliska archeologiczne, nie mniej, jestem pewien, że wśród czytelników i czytelniczek znajdą się takie osoby jak ja, które są nieco kulturalnie opóźnione. Jeśli więc nie mieliście jeszcze przyjemności obejrzeć tego serialu, to gorąco go wam polecam. Dlaczego?

Dzieje się

Chyba ostatnim serialem jaki oglądałem, opartym przede wszystkim na akcji był Prison Break. Co prawda były po drodze jeszcze takie seriale jak choćby True Detective, ale umówmy się, tam akcja była dopiero w ostatnim odcinku, wcześniej przez cały sezon mieliśmy do czynienia z tajemnicą i mroczną historią. Tutaj natomiast akcja jest od samego początku i na tym opiera się Homeland.

Dzieje się ciekawie

To bardzo ważne. Większość seriali i nawet filmów ma to do siebie, że te sceny akcji są trochę nudne. No bo w gruncie rzeczy człowiek już się naoglądał tych strzelanin, zasadzek, pułapek, pościgów samochodowych, czym jeszcze mogą zaskoczyć nas z ekranu? Natomiast w Homeland oprócz tego, że się dzieje, to dzieje się tak, że nie można przestać oglądać.

Zaskakuje

Inną wadą wielu dzieł jest właśnie przewidywalność. Fajnie jest czasem obejrzeć film, w którym wszystko dobrze się kończy, ale na dłuższą metę jest to strasznie denerwujące. Homeland, choć nie ma najbardziej błyskotliwego scenariusza, to jednak ma sporo swoich momentów, w których zwyczajnie mnie zaskoczył. Nie zdarza mi się to często, dlatego doceniam to w tym serialu.

Ciekawe postaci

To w zasadzie jest główny powód, dla którego w ogóle piszę tekst o Homeland. Od kilku dni się zastanawiałem, czy coś o nim wspominać. Najpierw dałem sobie czas do końca pierwszego sezonu, żeby nie okazało się, że dobrze zapowiadający się serial zakończy się klapą. Potem, jak już pierwszy sezon skończyłem, to przez kilka dni się jeszcze wahałem, czy ten serial zasługuje na osobny tekst, natomiast kolejny obejrzany odcinek rozwiał moje wątpliwości. Uwielbiam momenty, w których mamy do czynienia ze skomplikowanymi postaciami, które nie są ani dobre ani złe. Tolkienowskie fantasy, gdzie ktoś jest od początku dobry albo zły jest miłe i pokrzepiające, ale prawdziwe emocji budzi dopiero mieszanka miłego chłopczyka z chamskim sukinsynem. I taki trochę jest Homeland – postaci wzbudzają różne emocje, nie ma nikogo, kto by był zawsze pozytywny albo zawsze negatywny i przez to ich dalsze losy budzą ogromną ciekawość.

Nie ma lipy

Serial po prostu ogląda się przyjemnie i nie mogłem znaleźć niczego, co by było jakimś takim namacalnym minusem. Odcinki wciągają, punkty kulminacyjne są w odpowiednich momentach i zmuszają do obejrzenia kolejnego odcinka, choć nie robią tego z przesadą. Dzieje się, dzieje się ciekawie i zaskakująco, oglądamy ciekawe postaci i wszystko jest na przyzwoitym poziomie, dlatego z czystym sumieniem polecam.