Wilczym tropem Bartka.

W przyszłym roku będę miał 29 lat. Jest wiele rzeczy, które można robić w tym wieku. Można się ożenić. Mam przyjaciół, którym może się to zdarzyć. Można już mieć dwójkę, a może nawet trójkę dzieci, tak jak moi rodzice. Można dorobić się domu, albo chociaż mieszkania, można kupić pierwszy samochód z salonu, można wybrać się w wymarzoną podróż dookoła świata, albo napisać bestseller. Można się też rozwieść, wygrać w totka albo nabawić kontuzji uda.

Powiedzieć, że Bartek po 29 latach życia był po przejściach, to jak nie powiedzieć nic. To jak stwierdzić, że Einstein był w sumie niegłupim gościem, albo z tego Leo Messiego to niezły grajek jest. Brzmi jak spore niedopowiedzenie, bo Bartek przeżył kilka żyć. Ani ja, ani ty prawdopodobnie nigdy nie będziemy mieli okazji doświadczyć tyle co on, choćbyśmy żyli jeszcze sto lat. To nawet dobrze, bo żadne z nas nie chciałoby najpierw bohatersko walczyć o ojczyznę, by potem przez władzę tejże zostać zdradzonym i zabitym. Bo Bartek, a właściwie Henryk Flame, bo „Bartek” to jego pseudonim, został zabity przez milicjanta 1 Grudnia 1947 roku w Zabrzeskiej gospodzie. Zanim jednak do tego doszło, Bartek miał swój udział w walce z wrogami Rzeczpospolitej podczas II Wojny Światowej. Wrogami, bo Polska miała ich dwóch.

Dziś inny Bartek, 69 lat później, może wziąć swojego laptopa pod pachę, pójść do kawiarni na Latte bez laktozy i kawałek jagodowego ciasta i w spokoju popisać tekst, bo kiedyś inny Bartek zamiast korzystać z uroków młodości, zamiast zakochiwać się i pić wino do rana z wybranką, śmiejąc się gdzieś na plaży, zamiast po prostu żyć, musiał walczyć o ojczyznę. A gdy już skończył walczyć, to ta ojczyzna zdradziła go, zabiła a potem kazała wszystkim o nim zapomnieć. Sześćdziesiąt dziewięć lat temu Bartek był Żołnierzem Wyklętym.

Dziś jest 1 marca, Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Żołnierzy, którzy najpierw walczyli z wrogiem z zachodu a później z tym ze wschodu. Żołnierzy, których komunistyczne władze wymazywały z podręczników i pamięci ludzi. Komunizmu już nie ma, ale ci ludzie długo musieli czekać na to by ich marzenia się ziściły. Wielu z nich nie dożyło wolnej Polski. Chciałbym móc kiedykolwiek o sobie powiedzieć, że byłbym w stanie poświęcić życie dla idei, dla Państwa. Chciałbym kiedyś dorosnąć im do pięt.

Koszulka dzięki uprzejmości Pestki.

Nie chcę ci mówić jak masz żyć, co masz robić ani jakie wartości masz wyznawać. Wiesz, wielu ludzi mogłoby powiedzieć, że jestem lewakiem. Bo sprzyjam homoseksualistom, bo nie mam nic przeciwko uchodźcom, bo jeszcze kilka innych rzeczy. Takie zaszufladkowanie mnie jest nieprawdziwe, ale bez różnicy mi co ludzie o mnie pomyślą. Nie podoba mi się, że upamiętnianie tego dnia kojarzy się dziś tylko z jedną stroną polityczną a przez drugą jest zapomniane. W ogóle wykorzystywanie tego dnia do bieżących sporów politycznych bardzo mi przeszkadza, bo ci ludzie zasługują na nasz szacunek niezależnie od tego, z której strony patrzymy na świat. Uważam, że w taki dzień wszyscy razem powinniśmy się zatrzymać i oddać hołd bohaterom tamtych dni.

Bo można wierzyć w co się chce, ale gdyby nie oni, to mogłoby nie być nas.

Gdyby nie oni, nie byłoby wolnej Polski.

Wilki

Ponieważ żyli prawem wilka

historia o nich głucho milczy

pozostał po nich w kopnym śniegu

żółtawy mocz i ten ślad wilczy

 

szybciej niż w plecy strzał zdradziecki

trafiła serce mściwa rozpacz

pili samogon jedli nędzę

tak się starali losom sprostać

 

już nie zostanie agronomem

„Ciemny” a „Świt” – księgowym

„Marusia” – matką „Grom” – poetą

posiwia śnieg ich młode głowy

 

nie opłakała ich Elektra

nie pogrzebała Antygona

i będą tak przez całą wieczność

w głębokim śniegu wiecznie konać

 

przegrali dom swój w białym borze

kędy zawiewa sypki śnieg

nie nam żałować – gryzipiórkom –

i gładzić ich zmierzwioną sierść

 

ponieważ żyli prawem wilka

historia o nich głucho milczy

został na zawsze w dobrym śniegu

żółtawy mocz i ten trop wilczy.Zbigniew Herbert