Bond się starzeje

Gdyby oceniać książki po okładce a filmy po „wejściówce” to z pewnością Skyfall byłby jednym z najlepszych filmów wszech czasów. Z resztą każdy Bond miał piękne wejścia, podczas których leciała świetna muzyka, napisy początkowe i w tle animacja nawiązująca do odcinka.

Autorzy najnowszej części, którą wczoraj miałem okazję obejrzeć, niejako zmierzyli się z opiniami podobnymi do mojej – że to nie to samo, że Brosnan i Connery bili Craiga na głowę i że jakoś ten klimat uleciał. No uleciał. Bond też się w końcu musiał zestarzeć.

Próżno w Skyfall’u doszukiwać się stałych, klasycznych elementów każdej z części. Oczywiście nawiązań nie brakuje, ale Q nie rzuca już wybuchającymi długopisami, Bond nie sypia z tuzinem lasek a i absurdalne sytuacje jakby gdzieś wsiąknęły. Jest za to młoda pani Monneypenny, młody, nowy Quatermaster, nowsza technologia. Jedyne co pozostało stare to Bond. James Bond.

W Skyfall autorzy chcieli wyraźnie oderwać się od wcześniejszych wersji. Proponują swoją wizję – wymianę pokoleniową. Bond jest tu poważniejszy, niemal stary. Ale muszę przyznać, że spodobało mi się to. James starzeje się pięknie.

To nie jest ten sam 007 co odcinki z poprzednimi aktorami. To nawet nie jest ten sam Bond co poprzednie filmy z Craigiem. Co nie znaczy, że to nie jest Bond. To po prostu jego wersja gdy już więcej się chce niż może. Znajdziemy tu oczywiście kilka dowcipów w starym dobrym stylu i kilka nawiązań do poprzednich części, ale to bardziej delikatne ukłony w stronę konwencji, pokazujące, że już niekoniecznie będziemy się aż tak ich trzymać. Bond jest jednocześnie stary i nowy. A ja jestem zadowolony.

Fabuła jest wciągająca i potrafi zaskoczyć. Efekty specjalne są na wysokim poziomie a muzyka jest świetnie dobrana. Świetna rola Javiera Bardem dopełnia całości i ten film po prostu warto obejrzeć. Zarówno fani serii jak i nowi widzowie powinni znaleźć w nim coś dla siebie. Ja znalazłem i po średnim „Casino Royale” i „Quantum of Solace” a teraz naprawdę dobrym „Skyfall” chętnie zobaczę jeszcze jedną odsłonę z Danielem Craigiem w roli głównej. Nowy-stary Bond odzyskał moje zaufanie.