Gdy mówią ci, że czas leczy rany.

Najpierw oberwał trzymany w ręku długopis, który przeleciał przez cały pokój roztrzaskując się na drobne części o ścianę. To był dobry długopis, dzięki któremu wiele ważnych słów zostało spisanych na papier, ale nigdy więcej, prócz dzisiejszego dnia, nikt go nie wspominał. W końcu to tylko długopis. Następny był kosz z bielizną, który akurat znajdował się w pobliżu nogi. O, ten dostał potężnie a moment pędu niemal rozwalił pół pomieszczenia. Kosz jednak wytrzymał i służy do dziś. Też nikt go nie żałował, to w końcu tylko kosz. Jak się tak dłużej zastanawiam, to złamanego serca też nikt nie wspominał. Czas leczy rany – mówili. Trzeba przeczekać.

Gówno, nie leczy.

Czas w niczym ci nie pomoże.

Ale tego już nikt nie mówi. Wszyscy każą czekać i mieć nadzieję na nowe lepsze. A nowe lepsze, jak to nowe lepsze, zawsze ma dopiero nadejść, nigdy nie jest teraz. Więc trwasz w tej beznadziei, w tym stanie zawieszenia pomiędzy byciem po prostu smutnym a faktycznie przygnębionym. Masz ochotę wpierdolić wszystkim szczęśliwym ludziom na całym świecie, ale ograniczasz się do odwzajemniania uśmiechu. I czekasz, aż czas zrobi swoje.

A on nie robi. I jesteś w dupie. Bo nikt, i mam tu na myśli absolutnie nikt, nie mówi co dalej z tym fantem zrobić. Nie ma nikogo, kto powiedziałby jak sobie z tym poradzić, co zrobić, żeby nie bolało, jak ogarnąć to, co jest nie do ogarnięcia. Bo czasami życie potrafi koncertowo się spieprzyć. Którędy poskładać do kupy rozczłonkowane serce? Jak ogarnąć życie codzienne, gdy nic już cie nawet nie rusza? Gdy jedynymi emocjami, którymi jesteś w stanie odczuwać są złość i gniew?

Ich receptą będzie czas, ale nie słuchaj ich. Czas ci w niczym nie pomoże, bo jedyne co czas potrafi to mijać. Czas leci do przodu i nie zastanawia się nad niczym. A jutro nie różni się wcale od dziś. Wcale nie będzie ci łatwiej znieść rzeczywistości. Będzie tak samo trudno. Po prostu zamiast poniedziałku będzie wtorek. Albo poniedziałek zamiast niedzieli, jeszcze gorzej. Jesień przejdzie w zimę, kwiecień w maj, wakacje w zimowe ferie a stare problemy zostaną.

Nie licz na to, że coś zrobi się samo. Nie licz na to, że jesteś w stanie pójść spać i obudzić się za rok czy dwa, nie pamiętając już kompletnie bólu, który czujesz. Nie licz też na to, że problemy które Cie trapią, znikną. Nie znikną, nie miną, nic się samo nie stanie. Musisz wziąć się w garść i cisnąć.

Zapierdalać.

To nie czas leczy rany. To nie czas pomaga zapomnieć. Czas tylko przeszkadza, pędząc jak szalony, nie pozwalając pozostać pięknym i młodym gdy się jest w końcu mądrym. Czas tylko upływa. Nie ma w tym żadnej filozofii.

Jedyne co umożliwi ci upływający czas to przyzwyczajenie się do bólu.

Bo poradzić sobie z problemem musisz ty.