List do wszystkich białych bluzeczek w czarne serduszka.

Droga Biała Bluzeczko w Czarne Serduszka,

Chcę Ci powiedzieć, że widzę Cie. Widzę, bo przecież siedzisz naprzeciwko w tej mobilnej saunie parowej, dla niepoznaki zwanej pociągiem. Jest lipiec i trzydzieści stopni w cieniu, ale kolej dalej nie widzi potrzeby zamontowania klimatyzacji w swoich składach, więc siedzimy i się pocimy, przeżywając ogromne męki. Widzę Cie, bo wierz mi, nie da się Ciebie nie zauważyć. Jesteś zjawiskowo piękną dziewczyną już teraz a za pięć lat będziesz mogła mieć prawie każdego faceta na świecie. Nawet tego, który teraz tak Cie rani.

Nie, nie zaprzeczaj. Widzę przecież. Smsy od przyjaciółek nie powodują takich emocji. Po wiadomościach od kumpeli na sukienkę nie skapują łzy. Nie, nie wmówisz mi, że to coś innego, ja i Ty doskonale wiemy, że chodzi o jakiegoś kretyna. Tak, kretyna. Tylko kretyn mógłby krzywdzić tak niewinną istotkę jak ty. Niestety, większość Twoich rówieśników to kretyni. To nie ich wina, tak już niestety jest. My, faceci dorastamy późno, czasami wcale. Gdybyś wiedziała to co ja wiem, to byłabyś pewna, że szkoda na nich Twoich łez i Twojego czasu, ale nie krępuj się i nie ukrywaj swoich emocji, nawet tu, w przedziale. Nie warto ich tłumić nawet z powodu idioty. Jesteś w odpowiednim wieku do przeżywania takich emocji. Musisz je przeżyć i lepiej to zrobić teraz, niż później. Później będą boleć bardziej.

Chce Ci tylko powiedzieć, że wszystko będzie dobrze. Jeśli ma choć odrobinę oleju w głowie, to kiedyś zrozumie. Będzie za późno i może nawet nie będziecie już od dawna w kontakcie, ale przynajmniej wyciągnie wnioski. To dobrze dla niego a powinnaś mu życzyć jak najlepiej, tylko już na osobnej drodze życia. Ty też wyciągniesz wnioski. Nie przejmuj się, będą następni. Powiem więcej, najlepsi dopiero przed Tobą, jeszcze ich nawet nie zdążyłaś poznać. A ból, który otacza Cie teraz niby mgła, przeminie, wierz mi. Ty też wyjdziesz z tego mądrzejsza. Będziesz wiedziała, kto jest wart Twojej uwagi. Będziesz wiedziała, kogo nie chcieć w swoim życiu. To bezcenna lekcja.

Naprawdę nie warto poświęcać czasu na kogoś, kto Cie tak rani, ale nie żałuj tego, że spotkałaś go na swojej drodze. Wyciągnij naukę. Wypłacz się, choćby tu i teraz. Wykrzycz nawet, mi to nie przeszkadza, a Tobie może nieco ulży. Mi też chce się krzyczeć z powodu upału, więc nawet pokrzyczę z Tobą. A jutro zacznij żyć od nowa, już bez tego kretyna w głowie. Przed Tobą jeszcze wiele wspaniałych dni.

To wszystko właśnie chciałbym Ci, Biała Bluzeczko w Czarne Serduszka, powiedzieć.

Szkoda, że wyszłaś z przedziału zanim zdążyłem.

***

To tekst, który pisałem chybcikiem na kolanie, w parnym przedziale bez klimatyzacji, podczas trzydziestostopniowego upału. Wracałem akurat z Poznania z konferencji dla blogerów. Do przedziału weszła wtedy młoda, nastoletnia jeszcze dziewczyna w bujnych, kręconych włosach. Nie minęło kilka chwil i parę kliknięć smartfonem jak z lektury kiepskiego kryminału wyrwało mnie pociąganie nosem. Dyskretnie rzuciłem okiem – tak, to była ona. Nie dałem po sobie poznać, że wiem, ale po chwili wyciągnąłem notes i zacząłem skrobać.

Wiesz, nie miałem zielonego pojęcia dlaczego płacze, ale umówmy się, rachunek prawdopodobieństwa pomaga. Jaki może mieć problem nastoletnia dziewczyna, korzystająca właśnie z uroków wakacji? Dziewczyna, która dopiero po wymianie kilku wiadomości na smartfonie zaczęła po cichu szlochać? Gdyby to było coś naprawdę poważnego, byłaby smutna od początku, płakałaby mocniej i dłużej. To nie był płacz z tęsknoty (bo z nikim nie żegnała się na dworcu), to nie było wzruszenie podczas oglądanego filmu (bo nic nie oglądała). Strzeliłem, że chodzi o faceta i myślę, że się nie myliłem. Bo jakkolwiek szowinistycznie by to nie brzmiało, to jednak moje obserwacje kobiecych rozmów wskazują, że faceci to wasz, kobiecy, największy i najpowszechniejszy problem. Nie żeby to było coś złego.

Na pewno jesteś lub byłaś tuż po rozstaniu, albo w trakcie jakiegoś fatalnego zauroczenia. Jest spora szansa, że trafiłaś tu z Google, gdzie wpisałaś jakiś problem z facetem a w odpowiedzi wyskakiwałem wam ja. Na pewno więc miałaś, masz, albo, och jak pesymistycznie, w końcu będziesz miała problem. Oby nie, ale jednak coś mi mówi, że nie uda ci się ich kompletnie uniknąć. I ten list, który napisałem powyżej, choć skierowany do tamtej dziewczyny, tak naprawdę jest też do ciebie.

Chcę ci tylko powiedzieć, że wszystko będzie dobrze. Że to co teraz niedobrego trwa, przeminie. Nadejdą nowe dni, nowe wyzwania i nowi ludzie, których będzie warto poznać. Nie warto się zamartwiać kimś, kto sprawia, że płaczecie. Nie powstrzymuj płaczu, ale powstrzymuj chęć spotkania z takimi osobami. Szkoda zachodu na kogoś, kto nie szanuje twoich uczuć. Szkoda czasu dla kogoś, kto nie ma go dla ciebie.

I zobaczysz, będzie dobrze.

Musi być.

  • agalot

    bardzo.
    dziękuję:)

    • kel

      Do usług.

  • Ada

    Cześć. Masz rację, trafiłam tu przez przypadek, zaczęłam przeglądać twoje wpisy. Kliknęłam również w ten, bo zainteresował mnie tytuł. To jest dokładnie to, co potrzebowałam usłyszeć, dziękuję genialny dobór słów ;) W ogóle (korzystając już z okazji zostawienie komentarza) chciałam Ci powiedzieć, że czytam sporo blogów, szczególnie ludzi rozpisujących się o relacjach damsko-męskich, ale nikt nie pisze w tak szczery, bezpretensjonalny sposób jak ty, jednocześnie dając do myślenia i motywując do działania. W którymś komentarzu odpowiedziałeś czytelniczce – „walka o swoje to nie desperacja”. Zyskałeś właśnie kolejną wierną czytelniczkę ;)

    • kel

      Dzięki za dobre słowo, cieszę się, że mogłem pomóc. :)

  • Jest jeszcze opcja, że Bluzeczka miała w tym znaczący współudział, a kretyn był kretynem tylko trochę.

    • kel

      Zawsze jest taka opcja, ale wydaję się ona bardzo mało prawdopodobna.

  • O! No nic dodać nic ująć. Każdy kretyn czy każda kretynka na naszej drodze czegoś nas uczy zanim trafimy na „tą właściwą osobę”, która nie będzie posiadała cech, które nam nie leżą, albo będziemy gotowi zaakceptować je u tej właśnie osoby :)

  • Paulina

    nie pamiętam jak się tutaj znalazłam, prawdopodobnie z wrodzonej, niebezpiecznej ciekawości, ale tekst wplótł mi się sążnie w mój stan emocjonalny. dziękówka, coś tam pomogło. bywaj zdrów.

  • Marysia

    Jak już nie jestem nastolatką, a nawet dwudziestolatką, to też mogę wziąć sobie do serca te słowa…?:)
    W każdym razie bardzo dziękuję. Tym bardziej, że pisze to mężczyzna. Powodzenia w dalszym blogowaniu, bardzo mi się tu u CIebie podoba:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    • kel

      W drodze wyjątku, pozwalam. :)