Faceci mają dużo łatwiej gdy wokół kryzys męskości.

– Dzisiejszy świat jest pełen ciotopedałów! – niemal wykrzyczał do mnie Antek.

– Dajesz – zachęcałem, czując dobrą historię.

– Bierz ołówek, notatnik, dyktafon, jakąś flaszkę i zapraszam do pokoju zwierzeń.

– Ale wiesz, że to ja powinienem cie zapraszać do pokoju zwierzeń?

– Pij nie pierdol!

Znacie już Antka. Z Antkiem piliśmy piwko tuż przed maturami, Antoni jest też źródłem wielu cennych historii o których już wspominałem na blogu. Ogólnie rzecz biorąc, spotkania z Antkiem to nieskończona ilość materiałów do publikacji. Szkoda tylko, że o niektórych nie pozwala wspominać, bo już dawno wyszłaby z tego książka.

– Stary, wyobraź sobie sytuację: stoję sobie w knajpie w kolejce po jakiś browar. Przede mną parka. Widać, że razem coś kminią. On do niej, czy się czegoś napije. No pewnie, weź mi piwo, bo zostawiłam portfel z torebką przy stoliku. A wiesz co ten kretyn do niej odpowiedział? – Antek zrobił pauzę na łyk trunku. Wyszła mu całkiem dramatycznie.

– Co?

Spoko, to teraz ja, a potem ty stawiasz. Na, kurwa, poważnie. No nie mogłem z typa. Czaisz gościa?! Tak mi się jej żal zrobiło, że po prostu kupiłem jej to piwo i dałem, bo się biedna by nie doczekała.

– Oho, jaki z ciebie szarmant. I co ona na to?

– Na początku nic, bo po prostu kupiłem to piwo, dałem jej i od razu sobie poszedłem. Nie minęło 15 minut a ona z błyszczącymi oczami siedziała przy moim stoliku.

– Haha, no nieźle.

– Ciotopedały, mówię ci, oni są wszędzie.

Przeczytałem już chyba z milion artykułów o kryzysie męskości, o zagubionych facetach co to nie potrafią sobie poradzić z kobietami, nie mogąc sobie poradzić z ich oczekiwaniami. Nie sposób nie trafić na te publikacje, w których słychać ciągle o rosnących wymaganiach wobec facetów, o tym, że nie wystarczy, że ciężko pracują bo muszę jeszcze wiele innych rzeczy. I że za tymi współczesnymi kobietami to tak ciężko nadążyć, w ogóle nie wiadomo o co chodzi. Nic tylko płakać.

Tymczasem wydaje mi się, że faceci nigdy nie mieli łatwiej. Kiedyś, żeby się wykazać musiałeś być prawdziwym gierojem. Gajer, kwiaty, zgoda potencjalnego teścia i dopiero można iść na herbatkę. Na herbatkę a nie na ociekającą seksem imprezę w pobliskim klubie. A dziś? Mógłbym wspomnieć tylko o cudach techniki, o internecie dzięki któremu nawet wstydliwi mogą bez problemu pierwsi odezwać się do kobiety, przez portale i aplikacja randkowe, gdzie potencjalne wybranki możesz wybierać sobie niczym pomarańcze w supermarkecie, po zwykłe telefony komórkowe, dzięki którym o każdej porze dnia i nocy możesz do potencjalnej wybranki napisać sprośnego smsa. Kiedyś nawet zwyczaje były inne, różnice klasowe czy nieprzychylni rodzice. Dzisiaj już nie ma takich problemów.

Ale to nie przez to jest dzisiaj tak łatwo. Dzisiaj nie musisz być najbardziej męskim twardzielem w okolicy, żeby nie mieć problemów z wieczorną randką. Dzisiaj nawet mniej pewni siebie, nawet męskie szare myszki mają szansę mieć niemal każdą kobietę, której zapragną. Wystarczy odrobina pewności siebie, naprawdę niewiele. Wystarczy odrobinka by wybić się z tłumu, jak to trafnie określił Antek, ciotopedałów, którzy zazwyczaj nie wiedzą kompletnie nic a jeśli twierdzą, że wiedzą to co najwyżej z filmów pornograficznych, na których nawet dostawca pizzy jest napaloną, cycatą blondynką.

Czasy się zmieniają, otoczenie się zmienia, technologia się zmienia, ale kobiety nie zmieniły się wcale. To dalej pełne wątpliwości, płochliwe łanie, targane z każdej strony oceanem emocji, zupełnie nie mając pomysłu co zrobić. Wystarczy być bezpiecznym portem, albo chociaż krypą z doświadczonym kapitanem, który obrał sobie cel podróży i się go trzyma. W dzisiejszym świecie nijakich mężczyzn, nawet łódka z dwoma wiosłami wystarczy, jeśli tylko masz silne ramiona.

Naprawdę, nigdy nie było prościej.

  • Kinga Zawisza

    Sytuacja kiedy pada tekst ‚to teraz ja, a później ty’ to jeszcze nic w porównaniu z tekstem od faceta z którym byłam na jednej randce. Piłam tam herbatę, 5zł za kubek, wybrałam chyba najtańszą rzecz z karty, randka się skończyła, następnego dnia zadzwonił a ja powiedziałam że nie ma sensu marnować naszego czasu na kolejne spotkania bo się nie do końca dogadujemy (facet wciąż nawiązywał do rozmyślań czy Smoleńsk to był zamach, nie ważne o co spytałam wciąż kończyliśmy na tym…)to wypalił : „skoro tak to możesz mi oddać moje 5 zł?Bo wiesz ja to w sumie muszę liczyć się z kasą a nie że tak szastać na wszystko”. Dodam, że to on mnie zaprosił i nie było rozmowy o dzieleniu się kosztami. #Truestory Jak żyć, Kel ?

    • kel

      Zasmucasz mnie. „Dzielenie kosztami” herbaty? Przepraszam Cie za niego.

    • Ala Sienkiewicz

      Tragedia… Wiadomo, że zdarzają się różne przypadki. Tylko skąd to się bierze?

    • Oddaj mu dychę i powiedz że od teraz jest twoją suką ;-) Myślę, że jego mina będzie bezcenna ;-)

  • Jeśli chodzi o płacenie za kobietę, to uważam, ze panie są same sobie winne. No wiesz ten feminizm, siła i niezależność. Co więcej mężczyźni coraz częściej deklarują, ze nie lubią kobiet, które oczekują, ze mężczyzna ureguluje rachunek. Gdyby mnie facet zaprosił na randkę, a następnie stwierdził, ze płacę za siebie lub koszty na pół, to oczywiście bym zapłaciła, ale więcej się z danym facetem nie spotkała. Ponoć to jakaś forma prostytucji, trudno.

    • kel

      Feminizm feminizmem, ale w tym głowa faceta, żeby wiedział co robić. To nie jest jakaś wiedza tajemna.

      • s

        …w sumie nie chodzi o to by facet zarabiał kupę kasy i zawsze zabierał do drogiej restauracji. Czasami spacer jest dużo bardziej sympatyczniejszy :) Jest mi trochę przykro, że przez tych „idiotów” prawdziwi faceci tracą na wartości i są postrzegani jak Ci źli. Wystarczy otworzyć drzwi kobiecie, przepuścić ją pierwszą w drzwiach i to są tak niewinne i TANIE gesty. Szkoda tylko, że dzisiejsze bajki tego nie uczą a rodzice nie mają czasu na wychowywanie…

        • bzzz78

          Moze troche pozny wpis, ale podziele sie swoim pewnym doswiadczeniem.

          Kiedys zapraszam panne ktora mi sie spodobala na kolacje, jestesmy juz umowieni, spotykamy sie u niej pod domem, aby wspolnie sie udac do knajpy – nic nadzwyczajnego- i…no wlasnie i slysze pada pytanie z jej ust:

          „Masz bilety przy sobie?”

          Odpowiadam skonsternowany – „Jakie bilety…?”

          „…Narodowego Banku Polskiego.”

          Jezuuu…. Mam dobra prace i zarabiam dobrze – radze sobie, wiec to chyba ok. Ten rachunek za kolacje to dla mnie takie nieznaczace drobne. Liczylem na mile spedzony wieczor na rozmowie i blizszym poznaniu siebie nawzajem, a jedyne co dostalem to zjeb..ne 2 godz mojego cennego czasu i myslenia o tym w ktorym momencie moglem jej dac jakies mylne wrazenie o sobie, ze ja chce kupic… Na kolacji „dostalem” kupe info, wrecz cala liste na temat jacy pewni siebie faceci jej sie podobaja – porownam ta cala sytuacje do takiej rozmowy kwalifikacyjnej o prace. Z poczatku dalem sie jej kwalifikowac, ze wzgledu na to, aby dac szanse tej znajomosci, ale po kolacji spacerek i tu znowu jakis tekst w stylu, ze lubi jak facet chodzi po jej prawej stronie, a nie po lewej, czy tez na odwrot i zebym sie tam udal. W tamtym momencie poddalem sie juz i grzecznie udalem sie na „wlasciwa” strone, mojej „wybranki”, merdajac przy tym ogonkiem. Odprowadzilem ja kulturalnie do domu, a wracajac od niej spacerkiem, wazylem czy warto to dalej kontynuowac, wazylem co ona poza kupa wymogow i ksztaltna du..pa moze miec wiecej do zaoferowania od siebie. Cale szczescie juz sie wiecej nie spotkalismy – kobieta typu „samica alfa” – taka parodia mezczyzny, kompletnie nie w moim typie, pani manager z jakiegos banku. Pewnosc siebie graniczaca wrecz z arogancja….a chcialem tylko milo spedzic wieczor w towarzystwie prawdziwej kobiety…

  • Joanna

    Brawo! Świetny tekst. Szczególnie ostatni akapit.

  • wiktor

    kel, nie ma co się martwić więcej będzie dla nas. fakt, ostatnio podczas rozmowy z koleżanką, chyba w przypływie desperacji i wypitych procentów też zaczęła mi się żalić że Ona by chciała się związać z kimś, na stałe, ale że chyba nie potrafi przesiać takich którzy się do tego nadają… nawet patrząc z mojego punktu widzenia poraża mnie momentami ta nieporadność życiowa „samców alfa, beta, gamma” – nie potrzebne skreślić – i to nie tylko w relacjach z kobietami, ale w codziennym życiu, ręce mi opadają i gdybym miał cycki też by mi opadły.
    Oczywiście też nie możemy generalizować, bo NIE KAŻDY FACET taki jest.

  • Ananana

    O matko! Serio, akcja najpierw ja, a potem Ty stawiasz mi piwo spotkała mnie w środę. Ale to jeszcze nic, jak pewien student prawa powiedział mi: „nie postawię Ci wina, bo jest za drogie (8 zł!) a poza tym to jestem skąpy! No i to wasze równouprawnienie, sama sobie kup” Pozdrawiam z najlepszych randek roku 2015 !

  • Ziuta

    Pół biedy jeśli obie strony nie pracują i są na utrzymaniu rodziców, wtedy dzielenie się kosztami po połowie jest usprawiedliwione, chociaż postawienie piwa od czasu do czasu dziewczynie powinno być dla faceta czymś naturalnym. Zawsze jak chłopak mówi mi o równouprawnieniu to śmieję się, że przestanę golić nogi.Tak samo jak kobieta dba o siebie chcąc podobać się mężczyznie tak samo mężczyzna powinien czuć się w obowiązku zaimportować wybrance. Kiedyś zdobycie Coli było niemożliwe, dzisiaj wystarczy głupie 9 złotych, a dla niektórych to i tak za dużo.

  • KaZet

    Wiadomo ze takie teksty sa slabe. Madre dziewczyny potrafia wyczuc moment i same odstawic piwo badz zaprosic gdzies na 2 raz jesli maja ochote, nie przyjac drogich prezentow, zaproszen itd. Wiedza gdy facet nie jest zbyt bogaty i nie stac go na stawianie drogich drinkow tylko zeby sie pokazac.
    Znam tez jednak takie ktore wyciagaja kazdy grosz bo facet zawsze powinien placic a to tez guzik prawda.
    Facet pewny siebie zaprosi na spacer nie wyda ani grosza i tez bedzie ok.
    Z 2 strony jakby nie patrzec na spoleczna strone historyczna zwiazkow to nie ma w tym zadnej logiki i uzasadnienia za facet ma placic kobiete. U kobiet pokuje opinia ze facet zaprosil to facet placi, no tak ale kiedy to kobieta zaprasza. Drogie Panie to naprawde nie jest zaden argument.
    Tak samo jak ten ze kobieta dba o siebie itd. Czy to znaczy ze normalnie by o siebie nie zadbala? Ja tez idac na randke o siebie dbam, czesto bardziej niz ta kobieta (nie chodzi o spedzanie czasu w lazience ale o sam ubior, schludnosc).
    jak sa 2 przyzwoite osoby to kwestia rachunkow nie ma zadnego znaczenia. On chetnie za nia zaplaci jesli moze a ona nie bedzie od niego ciagnac i wymagac placenia jesli wie ze jego na cos nie stac.

    • S

      W sumie masz racje, że są panienki naciągaczki i tym sobie grabimy u facetów. Ja też nie twierdzę, że to facet zawsze musi płacić, ale chodzi o ten teks „następne stawiasz ty” jak nie ma dziś kasy na kolejne to niech zaprosi ją na spacer…

      • Widzę, że ten tekst faktycznie chyba stał się modny. Na forach gdzie uczą młodych PUA jak podrywać dziewczyny można podobne teksty przeczytać, kwestia jest tylko taka, że rosną tacy podrywacze, którzy coś wiedzą, ale niedokładnie wiedzą jak to wykorzystać. Tekst jest oczywiście dobry, tylko musi być użyty w odpowiednim kontekście – debile niestety myślą, że rzucą tak o a laska będzie wniebowzięta ;-) Cóż, może kiedyś dostrzegą swoje błędy.

        A panienki nie są naciągaczkami, tylko tak im się wydaje. Z takimi laskami co lecą na piwo facet ma dobrze – za profesjonalistkę musiałby zapłacić z 200-300zł/godzinę, a tu za kilka piwek mam dorodnego szlaufa na noc, tydzień czy miesiąc.

    • Dokładnie. Kreatywny facet a nie ciota za 0zł jest w stanie zorganizować taką randkę, że dziewczyna będzie oczarowana. Dlatego podtrzymuję swoje stanowisko, że na ogół stawiają ciotopedały. Poza tym – który romantyk zabiera laski do pubu – myślałem, że to już dawno nie modne.

  • Zebrowska
  • No więc tak – zgodzę się z tym, że ciotopedały mają łatwiej i jest tego syfu coraz więcej. To że mamy internet niczego nie zmienia, to że mamy szybszą komunikację – również. Jest po prostu większa konkurencja, której tak naprawdę nie ma. Bo wcześniej kobieta była atakowana jedynie na ulicy, w pubie, gdzieś. Dziś jest atakowana również w sieci – ale sama tego chce, inaczej nie miała by profilu randkowego na każdy możliwym portalu. Więc i faceci są ciotopedałami i kobiety stały się bardziej „dostępne”, inaczej te ciotopedały nie potrafiły by poderwać takiej laski.

    Wtrącę się także odnośnie pewnego Twojego zdania:

    Spoko, to teraz ja, a potem ty stawiasz. Na, kurwa, poważnie. No nie mogłem z typa. Czaisz gościa?! Tak mi się jej żal zrobiło, że po prostu kupiłem jej to piwo i dałem, bo się biedna by nie doczekała.

    Tu ciężko powiedzieć czy był to ciotopedał. Na pewno ciotopedałem nazwałbym Twojego kumpla który to piwo lasce kupił. Jeżeli laska chce mieć faceta a nie piwo – oleje to. Nigdy nie stawiam laskom które chcę poderwać – niech się stara od początku, niech płaci za siebie sama, jak ją poderwę (a raczej ona mnie) wtedy możemy pomyśleć o piwie, herbacie czy innym gadżecie. Oczywiście, wszystko zależy od tego czy to Ja zapraszam laskę gdzieś, czy ona mnie itd.

    Jednak w sytuacji którą miałem w dyskotece, gdzie podeszła do mnie (całkiem fajna) laska i powiedziała „postaw mi piwo” spojrzałem na nią jak na żebraka i powiedziałem „z jakiej okazji”. Postaw to zrobię ci laskę usłyszałem. Nie jestem więc ciotopedałem i laska za piwo czy drina mnie nie interesuje. A Twój kumpel – cóż, chciał pokazać jaki to nie jest męski stawiając piwo przypadkowo spotkanej lasce, tym samym robiąc obciach kolesiowi który z nią przyszedł. A może tamten ją testował, może miał na jedno piwo, może w ogóle nie miał.

    Podrywanie to ciężka sztuka i radzę koledze lepiej obserwować, no chyba że nie chce mieć normalnej dziewczyny tylko szlaufa który wydoi bekę piwa, da dupy i pójdzie do kolejnego gdy wyczyści jeden portfel.