Gdy chcesz usłyszeć, że cie kocha

A co ty robisz, gdy chcesz usłyszeć, że cie kocha?

Ewa była z Arturem już trzy lata. Zarówno dla niego jak i dla niej był to najdłuższy związek w ich życiu. Nie byli idealną parą, ale patrząc na ich relację łatwo było dojść do wniosku, że kochają się na zabój, bo ich kłótnie były żywiołowe niczym burza. Poznali się tuż przed maturą na domówce organizowanej przez przyjaciółkę Ewy. To nie była miłość od pierwszego wejrzenia, ta przyszła trochę później, ale trzeba przyznać, że wpadli sobie w oko od razu jak się zobaczyli. Pół roku później już ze sobą mieszkali.

Jak wszyscy, Ewa z Arturem mieli swoje wady. Artur był typem skrytego romantyka, natomiast Ewa lubiła się wyszaleć. On wolał spędzać z nią wieczory sam na sam, najlepiej w domu, choć zwykle dwa-trzy razy w miesiącu zabierał ją gdzieś do miasta. Dla Ewy to było trochę za mało i bardzo ją to uwierało. Gdy w końcu nie mogła już tego znieść, wygarnęła mu podczas jednej z burzliwych kłótni, że ty mnie już nigdzie nie zabierasz. Ta kłótnia trwała trzy dni i skończyła się równie żywiołowo w łóżku.

Ewie nie pasowało również to, że Artur za mało przykłada się do obowiązków domowych, zwłaszcza jak wraca do domu wcześniej od niej. Owszem, zawsze było poodkurzane i były wyrzucone śmieci, ale stos brudnych naczyń w zlewie zwykle był nie ruszony a porozrzucane po krzesłach i kanapach elementy jego ubioru doprowadzały ją do szału. Cały dzień poświęcili na krzyki i pretensje, gdy ona powiedziała mu, że nigdy nie sprząta w domu.

Dwa dni zeszły im, gdy Ewa miała po dziurki w nosie jego wieczornych partyjek w najnowszą grę strategiczną. Słowa ty ciągle tylko grasz zadziałały na niego jak płachta na byka i sąsiedzi naprawdę nie mieli łatwej nocy. Ktoś kto ich nie znał, mógł o nich pomyśleć jak o patologicznej rodzinie, ale daleko im było do tego. Ostatecznie doszli do porozumienia i przypieczętowali ugodę namiętną miłością na pralce, ale kosztowało ich to sporo nerwów i niemal 48 zmarnowanych godzin.

Nigdy natomiast nie pogodzili się po tym, gdy po raz kolejny zarzuciła Arturowi, że ty mnie już nie kochasz. Butelka wina, którą akurat kupił wracając do domu i trzymał w siatce, rozlała się po przedpokoju gdy w złości cisnął nią o podłogę i niemal wybiegł z domu trzaskając drzwiami. Gdy na drugi dzień Ewa wróciła z pracy zobaczyła jak czeka na nią siedząc na kanapie. Obok stały jego spakowane torby.

Jego ostatnie do niej słowa brzmiały kocham cie, ale czuję się niedoceniany, mam dość.

– Wszystkiego dobrego – dodał, po czym pocałował ją w policzek i wyszedł.

  • A.ksow

    Idealne podsumowanie najczęstszych i najoczywistszych błędów kobiet. Mam nadzieję, że płeć piękna zroumie, czemu trzeba zwracać uwagę na najdrobniejsze gesty i rozmawiać na bieżąco ze swoimi partnerami.

    • kobieta zwykla

      i vice versa…
      on oczywiście błędu nie popełnił ani razu ;)

      • s

        Jest coś takiego jak podział obowiązków i można się było dogadać co do zmywania, ewentualnie kupić zmywarkę :) Ona powinna doceniać jego i go chwalić. A co do jego wieczornych gier, też można ustalić „grafik” np piątkowe i sobotnie wieczory spędzają razem :) A.ksow napisał, ma rację. Faceci częściej pokazują jak nas kochają, np. oddaniem nam swoich rękawiczek :) Co do rozmowy też się zgadzam, tylko niestety faceci wolą uciekać niż rozmawiać :(

        i tak wylania się różnica miedzy związkiem a małżeństwem.
        W małżeństwie nie tak łatwo się spakować i wyjść…

        • kel

          Spakować i wyjść da się równie łatwo. Jedyny problem to papierki, które nic nie znaczą jeśli związek już umarł.

          • s

            i dochodzi do spotkania, którego w wolnym związku już nie ma po tym jak się spakujesz …

        • kobieta zwykla

          Coś na ten temat pisałam jakiś czas temu temu. Od linijki num 6 dość jasno :) , pozdrawiam http://babskie5groszy.blogspot.com.es/2013/11/baba-z-jajami.html

      • A.ksow

        Oj, zaraz ani razu! Idealny nikt nie jest. Bardziej chodziło mi o podkreślenie, że to moim zdaniem jest najbardziej denerwująca rzecz.

        • kobieta zwykla

          Szanuję Twoje zdanie, jak i każde inne.. A dodałam link, ponieważ mam inny pogląd na takie zachowania, nie uważając ich za błędne ;) Pozdrawiam

          • smutna

            bo inaczej na tą sytuację patrzą kobiety a inaczej mężczyźni, a Kel pisze po to byśmy się na wzajem potrafili zrozumieć :)

  • Monika

    Trochę nie rozumiem tej historii, ona w końcu nie owija w bawełnę, mówi, że czuję się niekochana, a on odchodzi, pomimo, że ją kocha. Wcześniejsze konflikty chyba nie zostały rozwiązane, a tylko przypieczętowane seksem. Nie wiem, chyba nie mogłabym się z kimś kochać, jeżeli czułabym, że coś jest nie tak, halo w końcu się przed chwilą kłóciliśmy? OK, jeśli dochodzi się do porozumienia… ale ten facet, to rzeczywiście tym romantyka – ma dość, więc nie spróbuję rozwiązać sytuacji (seks, nie jest rozwiązaniem) i nagle pomimo szaleńczej miłości, ot tak sobie znika. No nie wiem, jak dla mnie – dziwna historia, ale w sumie pasuje, jeśli spojrzę na to z perspektywy faceta-romantyka i kobiety, która MUSI powtarzać jak bardzo czuję się niekobieca, niekochana…

    • Jaskóła

      jakbyś przy każdej kłótni słyszała „ty nigdy nie robisz tego” albo „ty ciagle robisz cos zle” to też byś się czuła niedoceniania. Skoro facet odkurzał, ogarniał chatę, to ona mogła pozmywać, a nie wyskakiwać z pretensjami. Skoro miał wieczorne rytuały w jakiejś gierce, ona mogła sobie wziąć książkę, ugadać się z koleżankami na mieście. Widziały gały co brały, a teksty „ty nigdy..”, „ty zawsze…” są najgorszymi z możliwych. No cóż, następna doceni ;)

      • Zuzanna Sz

        Jaskółka ma rację, nie ma nic gorszego niż nie docenianie tej drugiej strony. Wygórowane wymagania? Nie ma osób doskonałych :)