Ile znalazłaś powodów, by nie spróbować?

Dziś będzie króciutko, bo jest sobota, więc pewnie wolicie odpoczywać, niż czytać znakomitych blogerów. Ale to dobry moment, byś zadała sobie jedno zajebiście ważne pytanie…

Ile znalazłaś powodów, by nie spróbować?

Jestem pewien, że całe mnóstwo. Nie podejdziesz do gościa, bo tak nie wypada. Nie zagadasz, bo nie wiesz czy mu się podobasz. Nie napiszesz pierwsza z propozycją, bo przecież może odmówić. Nie złożyłaś papierów na wymarzony kierunek, bo i tak się nie dostaniesz. Nie wyszłaś dzisiaj pobiegać, bo zimno i pada deszcz.

To nie twoja wina, że mózg podsuwa ci takie wątpliwości. Już od najmłodszych lat od znajomych czy rodziny częściej usłyszysz to się nie uda niż dawaj, spróbujmy! Wszyscy dookoła wpajają ci mechanizm, który później szkodzi ci przez całe życie.

Wiecie co jest najgorszym wyjściem przy waszych wszystkich problemach? Brak decyzji. Nie decydujecie się na to, by zagadać, ani nie decydujecie się na to, by faceta sobie odpuścić. Zamiast tego czekacie, aż sytuacja sama się rozwiąże. Z jednej strony chciała byś schudnąć i nawet chciałabyś pobiegać, no ale ten deszcz, no i w ogóle butów nie masz, ten strój też jakiś taki nie tego.

I czekasz. A mogłabyś działać. I nawet gdybyś podjęła złą decyzję, to zamiast oddawać życie w ręce losu, chwyciłabyś je w swoje i sama byś decydowała o tym co się dzieje. Ze złych decyzji też jest całe mnóstwo korzyści. Tym bezcennym jest doświadczenie, którego nie da się kupić, ale można z niego czerpać wiedzę.

Masz więc wybór. Możesz albo próbować, albo szukać powodów, by tego nie zrobić. Można czekać, aż twoje życie samo się przeżyje, ale po prostu żyć.

I tylko od ciebie zależy jak będzie.

photo credit: Victoria Nevland via photopin cc

  • O.

    Super artykuł. Opisałeś główny problem większości ludzi, zwłaszcza kobiet.
    Jedna uwaga – ortografia i inne błędy

  • Anka

    artykuł faktycznie ciekawy.

    Do reszty świata: porażka może i boli, ale nie trwa wiecznie :) Nie raz „zostałam oblana kubłem zimnej wody”, ale nie żałuję. Dzięki temu nie muszę tracić czasu na kogoś, kto nie jest mnie wart, a pewnie gdzieś tam w wielkim świecie czeka na mnie ktoś lepszy. Spróbowałam też swoich sił w zawodzie, który wydawał mi się idealny – nie wyszło. Plusem jest to, że wiem już czego chcę, a czego nie :)
    Próbujcie!

    I coś dla pocieszenia:

    http://www.youtube.com/watch?v=G-IDY3duCgU

  • Sylwia

    http://www.youtube.com/watch?v=3369MuOZTCs

    i on walczy, a my z byle powodu rezygnujemy, najczęściej ze strachu, a potem żałujemy…

  • Agg

    kel, wygrałeś casting na motywatora roku! :)

  • Work Buy Consume Die

    Bo jedyne czego można żałować w życiu to to, że się nie spróbowało; żadna porażka nie jest gorsza od braku próby. A wątpliwości zabijają więcej marzeń niż jest w stanie to zrobić jakiekolwiek niepowodzenie. Nie podjęcie działania samo w sobie jest porażką, więc może warto robić wszystko, aby do tego nie dopuścić:) Trzeba tylko wygrać ze sobą, swoimi bezpodstawnymi wątpliwościami, ale też z nierealnymi założeniami jakie czynimy.. Co nie zabije, to wzmocni, a przy okazji nauczy czegoś na przyszłość:)

  • agi

    „Brak decyzji. …… Zamiast tego czekacie, aż sytuacja
    sama się rozwiąże.” Święta racja… sama jestem w takiej chorej sytuacji już od kilku miesięcy. I wiem, że z tego nic nie będzie, ale zawsze pozostaje ta nadzieja, która powstrzymuje mnie przed tym, by otwarcie, zdecydowanie powiedzieć STOP. Bo tak jak napisałeś liczę na to, że rozwiązanie samo się znajdzie, sytuacja sama się rozwiąże… jakimś magicznym cudem wszystko przestawi się na moja korzyść… a niestety tak nie będzie. A ja głupia zamiast sie ogarnąć i zamknąć nierokujące na przyszłość sprawy, siedzę i czekam nie wiem na co, oszukując samą siebie, żyjąc i pielęgnując złudzenia… zamiast zacząć normalnie żyć. Dzięki za dobry tekst, pozdrawiam

    • Aga

      Imienniczko (chyba ;) ), miałam dokładnie tak samo jak Ty… I mi „się rozwiązała” sytuacja- tyle, że to nie ja podjęłam decyzję, za to ja wylałam morze łez… Bo niby się chora sytuacja skończyła, ale właśnie- skończyła się… Niby ulżyło, ale czegoś brakuje. I jasne, można powiedzieć „głupia baba”, ale jesteśmy tylko ludźmi.. Mimo wszystko przyszedł czas na zajęcie się sobą, poznanie/poszukanie siebie, pojawiają się pozytywy na horyzoncie. Nadzieja nadal jest. Jak nie na pozytywny powrót do przyszłości, to na pozytywną przyszłość. Trzymam kciuki za Ciebie :)

      • Aga

        Powrót do przeszłości miało być ;)

  • Beltguys Accessories

    Krótko i treściwie. Niby takie oczywiste, a jednak trzeba sobie stale o tym przypominać żeby nauczyć się w końcu żyć. „Ale” to najcięższe słowo jakie dźwigamy na swoich barkach….

  • Niezdecydowana

    Motywujące. Nie da się ukryć :)
    A to takie typowe myślenie: „Nie, bo coś tam.”. A teraz cudownie byłoby mieć odwagę, żeby całą tą wiedzę wprowadzić w życie :D

  • Tak sobie piszę

    Generalnie zgodzę się – lepiej żałować, że się coś zrobiło, niż że się tego nie zrobiło. Z drugiej strony – przełamałam się – zagadałam do kolesia, o którym wszyscy znajomi mówili, ze on coś do mnie, sama tak to odbierałam. I nic. Gdybym mogła cofnąć czas, to bym tego nie zrobiła drugi raz. Zdecydowanie:D Bo wyrzucić z głowy go nie potrafię;) Działanie a nie bierność zostawiam dla innych dziedzin życia;)