Największa bzdura tego tysiąclecia a ty i tak w nią wierzysz.

Co sądzą wielkie umysły

Wielcy myśliciele mają w dzisiejszych czasach trudne zadanie, bo ludzie nie rozumieją tego co czytają. Gdy taki wielki myśliciel chciałby jakieś zjawisko uogólnić i ładnie podsumować, to okazuje się, że ludzie i tak zrozumieją to w swój sposób, niekoniecznie zgodny interpretacją autora. Najlepszym przykładem są słowa wypowiedziane przez Heraklita z Efezu, który stwierdził, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, a dzisiaj wiele osób uważa, że oznacza to by nie próbować czegoś po raz drugi, bo się tak nie robi. Jeśli też tak uważasz, to po prostu stuknij się w główkę.

Ktoś równie mądry ale mniej sławny niż Heraklit stwierdził kiedyś, że jak facetowi zależy, to zawsze znajdzie sposób. No i nie pozostaje nic innego jak się zgodzić, tylko widzicie, najwyraźniej każdy godzi się z tym twierdzeniem na własny sposób, często zwyczajnie nie rozumiejąc. Pozwólcie więc, że wam wytłumaczę.

Czy jak leży to mu zależy?

Tak to prawda, że jak facetowi zależy to zawsze znajdzie sposób. Ale mówimy tu o konkretnym przypadku. Facetowi już zależy. To nie jest facet, którego minęłaś na ulicy, to nie jest facet, który obsługiwał cie w restauracji i to nie jest facet, który ci się podoba, ale jeszcze do ciebie nie zagadał. To zdanie nie oznacza, że możesz założyć nóżkę na nóżkę i czekać na swojego księcia na białym rumaku i to zdanie nie oznacza, że inicjatywa zawsze leży po stronie mężczyzny. To zdanie nie oznacza, że jeśli nie znalazł sposobu to mu nie zależy i zależeć mu już nigdy nie będzie. Facet może tak kochać i może mu tak zależeć, że właśnie z tego powodu ze swoją wybranką będzie chciał się rozstać. Gdyby tak po prostu kierować się tytułowym stwierdzeniem można by dojść do wniosku chce się rozstać = nie zależy mu a to nie zawsze jest prawdą.

Życie nie sprowadza się do prostych stwierdzeń, ma wiele odcieni szarości i zwyczajnie nie da się podsumować wszystkich zachowań i sytuacji związanych z mężczyznami jednym zdaniem. Nie bierz bezrefleksyjnie czyichś słów do siebie nie dbając zupełnie o kontekst, bo to właśnie kontekst jest najważniejszy. W języku polskim rzeczywiście zdanie nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki można rozumieć jako radę „nie próbuj dwa razy tego samego”, ale jeśli poznasz kontekst w jakim wypowiedziano te słowa, to od razu zrozumiesz, że chodziło o to, że rzeka do której wejdziesz po raz drugi, nawet w tym samym miejscu, nie będzie już tą samą rzeką, bo woda w niej będzie już inna. I właśnie o to tutaj chodziło.

Kontekst is a king

Więc jeśli tytułowe zdanie jest dla ciebie wymówką, nie będę się do niego odzywać pierwsza, bo przecież gdyby mu zależało to by zrobił wszystko żeby się odezwać, to popełniasz taką samą głupotę jak osobą nierozumiejąca słów Heraklita z Efezu. To, że gość nie wychodzi z inicjatywą nie musi oznaczać, że mu nie zależy. Może, ale nie musi. To, że gość nie odzywa się pierwszy nie musi oznaczać, że mu nie zależy. Może, ale nie musi. To, że gość czegokolwiek nie robi nie musi oznaczać, że mu nie zależy. Może, ale nie musi. Równie dobrze może być tysiąc innych wytłumaczeń.

Dlatego jeśli oceniasz działania innych nie stosuj mądrości życiowych rodem z Kwejka czy Demotywatorów. Po pierwsze, większość z nich jest dodawane tam przez gimbusiarnię, która coś tam przeczytała i wydaje się jej, że wiedzą już wszystko o życiu. A po drugie, te mądrości nie są po to, byś przykładała do nich czyjeś życie. One są po to, byś przykładała do nich swoje życie. Nie komplikuj swojej relacji z kimś tylko dlatego, że ktoś gdzieś tam kiedyś powiedział jakieś mądre słowa i one muszą być teraz jakąś wyrocznią. Jesteś ty i ta druga osoba – tyle, aż tyle i tylko tyle. Dogadaj się z nią, tak po prostu. Zależy ci na nim? Zrób tyle ile możesz, żeby z nim być. Uda się to super, nie to szkoda. Nie zależy ci na nim? Zostaw go, nie przebywaj z nim, olej go. Cała reszta to niepotrzebny szum i komplikowanie sobie i innym życia.

Keep it simple.

photo credit: Extra Medium via photopin cc

  • Wszystko można interpretować w dowolny sposób. Ludzie zazwyczaj interpretują przysłowia, cytaty z filozofów i inne ludowe mądrości tak, aby utwierdzić się w swoim przekonaniu.

  • Sikora

    Dobrze, ok. Ale co w momencie, gdy starał się, doceniłam, zwróciłam uwagę, umówiliśmy się, wszystko pięknie, umówiliśmy się, znów pięknie, kolejna randka, wspólnie spędzony weekend, wszystko cudownie, po weekendzie dzwonię z pytaniem kiedy się widzimy? słyszę, że nie może konkretnie powiedzieć. Na termin, który proponuje ja mam plany, na termin, który ja proponuję on ma plany. Odkładamy na następny tydzień i cisza. Na moje wiadomości (oczywiście pierwsza się odzywam…) odpowiada, ostatnią już zlał. Co teraz? Zależy, nie zależy, męczyć, nie męczyć…? Koniec tygodnia się zbliża, telefonu jak nie było, tak nie ma, spotkania obiecanego nie ma.

    • To dosyć częsty schemat, z tego co się słyszy. Obawiam się, że nikt Ci nie poda na tacy uniwersalnego rozwiązania. Ale zadam 3 pytania pomocnicze, dzięki którym sama może dojdziesz do odpowiedzi: 1) a może tylko z Twojego punktu widzenia było wszystko cudownie? 2) był wspólny weekend – a był seks? 3) może przestań się zamartwiać i zajmij myśli innymi rzeczami? Wiem. To nie takie proste. I wiem, że brak zrozumienia motywów postępowania faceta potrafi doprowadzić do szału. Pozdrawiam

      • Sikora

        1. Z jego podobno też. Umawiałbyś się na kolejne spotkania z kobietą, z którą nie spędza Ci się dobrze czasu?
        2. Był seks, przed wspólnym weekendem też. Znaliśmy się ponad 3 miesiące zanim zaczęliśmy się spotykać sam na sam, we dwoje. Tyle czasu zajęło mi przekonanie się do niego.
        3. Zajmuję się sobą, uwierz mi, nie siedzę w domu i nie rozpaczam. Pracuję, mam przyjaciół, z którymi się widuję, mam swoje zajęcia poza pracą (dlatego też nie zawsze po drodze nam było się umówić).

        • s

          Bardzo czekam na te odpowiedzi. Sama wiem, ze warto zaryzykować i wejść 2 raz do tej samej rzeki, czasami się rozczarujemy, czasami coś więcej osiągniemy, ale chociaż nie zastanawiamy się „co by było gdyby”
          Nie będę Ci pisała Co powinnaś zrobić, Ja robiłam tak, jak jakiś facet mi się podobał- prowokowałam go wzrokiem by się na mnie spojrzał, potem proponowałam spotkanie,lub prowokowałam by on je zaproponował. Jak było fajnie i spotkaliśmy się kilka razy i potem rozmawialiśmy o spotkaniu a on milczał, proponowałam spotkanie jeszcze 2 góra 3 razy. milczenie oznaczało nie. Wiec olewałam gościa. Jak ci zależy napisz mu wprost, a jak nie to jest tylu innych :)

          czasami każdy z nas potrzebuje czasu na przemyślenie

        • 1. Nie umawiałabym się z kobietą w ogóle (w sensie na randki), bo sama jestem heteroseksualną kobietą :)
          2. Pytałam o to, bo znam milion historii pt. zaliczył i olał – sorki, ale zdarzają się takie rzeczy
          3. To bardzo dobrze.
          Radzić nic nie mogę, sama mam często problem ze zrozumieniem zachowania faceta – podobnie jak Ty. Czasem już świra dostawałam od tych niejednoznacznych zachować i sprzecznych komunikatów. Chyba faktycznie jedyna możliwość, jeśli Ci zależy – spróbować pogadać z nim szczerze o co chodzi. Jeśli nie wykaże zainteresowania dalszą znajomość – trzeba dać spokój.
          Powodzenia!

          • Sikora

            1. Rozumiem, wybacz moje niedopatrzenie ;)
            2. Też o tym słyszałam, ale jednak to nie był nasz pierwszy seks.
            3. :) Jestem osobą cierpiącą na niedosyt życia, uwielbiam mieć zapchany tydzień zajęciami. Ale czasem lubię też spędzić dzień w domu.
            Moim problemem jest tu niedopowiedzenie z jego strony. Opierałam się bardziej na tym, jakie zachowanie dostrzegam u niego, a nie na tym jakimi słowami mnie zdobywa. Śniadanie do łóżka, kawa taka, jaką uwielbiam, zadbanie o mój komfort przede wszystkim, odkładanie pewnych wyjazdów by spotkać się ze mną w ważny dla mnie dzień. Zawsze jak mówił coś, to tak robił. Odebrałam te zachowania jako „Zależy mu i pokazuje mi to”. A teraz ta cholerna cisza. Póki co dałam spokój, w zeszłym tygodniu próbowałam. Ale tu masz rację – spróbuję jeden, ostatni raz jeszcze.

            • ooshak

              a może ryba? w sensie zodiaku…

    • kel

      Dla mnie wszystko sprowadza się do pytania czy Tobie zależy. Jak Tobie zależy, to próbować. Jak nie zależy to olać.

      • Sikora

        Nie pozwalam się do siebie tak zbliżyć komuś, na kim by mi nie zależało. Widzisz, próbowałam, odzywałam się pierwsza (żadna ujma na honorze wbrew niektórym opiniom), proponowałam spotkania. Nie uważasz, że nadchodzi w końcu czas, gdy pora się usunąć? W jaki sposób mogę dalej próbować? Inna sprawa, gdyby to był początkowy etap znajomości, niestety tu już chyba nic nie pomoże

        • kel

          W takich sytuacjach zawsze sobie mówię, że zrezygnować zdążę zawsze. :)

      • s

        „Facet może tak kochać i może mu tak zależeć, że właśnie z tego powodu ze swoją wybranką będzie chciał się rozstać.” i to jest to czego nie ogarniam. Dlaczego faceci wolą odejść niż powiedzieć co czują i czego oczekują???!!!.
        Nie ogarniam też facetów, którzy np w niedziele twierdzą, ze było fajnie mam nadzieję, że szybko się spotkamy, przytulają i całują na pożegnanie a 2 dniu później piszą „nie pisz na razie do mnie, nie zrozumiesz tego.” czego ja nie zrozumiem ?! racja jak mam nie powiecie o co chodzi to nie zrozumiemy i sobie swoje dośpiewamy

        • kel

          Ta pierwsza kwestia to w sumie temat na osobny wpis, nie da się tego w dwóch słowach wytłumaczyć, póki co musicie po prostu przyjąć, że tak jest.

          • s

            … a ta druga. Jest dobrze facet jest zadowolony, czeka na następne spotkania jak najszybciej. 2 dni potem gdy wysyłam esa „to co widzimy się jutro” dostaję odp „nie pisz na razie do mnie, nie zrozumiesz tego.”???

            • kel

              No to pewnie nie było aż tak dobrze i facet nie był aż tak zadowolony.

            • ooshak

              żonaty?

          • Zuza

            Kel, czy będzie na ten temat osobny wpis? Jak nie przekroczyć granicy, uszanować jego decyzję, jego integralność? Chciałbym walczyć, zrozumieć, tak ciężko się poddać i zapomnieć….

  • ooshak

    Myślę i myślę, i jestem w kropce. Rozumiem, że w idealnym świecie powinno być tak jak w tym wpisie, ale te zasady są po coś. Między innymi, żeby chronić nas, kobiety…. dzięki nim następuje szybka weryfikacja. Bo prawda jest taka, że nie każdy jest uczciwy, nie każdy ma dobre zamiary, nie każdy jest szczery, a „kontekstu” pewnie nigdy nie poznamy. W tej chwili widzę 3/4 facetów, których rozleniwiły kobiety zawsze robiące ten pierwszy i drugi, i trzeci krok, którzy chcą, żeby było im wygodnie, którzy nie lubi podejmować jakichkolwiek wysiłków. To nie jest jakiś tam wymysł, że mężczyzna szanuje i docenia tylko to, co sam zdobył, tylko to, co przyszło mu z trudem. Zasady stosowane przez setki lat nie zmienią się w jednym pokoleniu tylko dlatego, że mężczyźni zatracili swoją tożsamość. Może wypowiedzą się kobiety i podniesie rękę ta, która przespała się z facetem na pierwszej randce, a teraz tworzy dobry i długotrwały z nim związek.

    • kel

      To nie tylko kwestia mężczyzn zatracających tożsamość, to przyszło razem z emancypacją kobiet. Nie można zjeść ciastko i mieć ciastko. Wolność to także odpowiedzialność za swoje życie.

      I to oczywiste, że te reguły stosowane przez lata po coś były, ale nie można przenosić sztywnych zasad w zupełnie inne realia, w zupełnie inny damsko-męski kontekst. To znaczy można, ale to głupota, bo potem się okazuje, że gdyby dziewczyna do chłopaka zagadała, to mogłoby coś z tego być a nie zrobiła tego bo tam ktoś sto lat temu powiedział, że nie wypada.

      • ooshak

        Emancypacja emancypacją, ale w naszej, jak by nie było, zwierzęcej naturze (atawizmy) wciąż myślimy/czujemy/działamy podobnie. Spotkałam się z facetem na randkę. Zaskoczyła mnie chemia. Do nieśmiałych czy zasadniczych nie nalezę, idę raczej na żywioł, więc powiedziałam mu o tym, i że czuję do niego pociąg. Wpłynęło to bardzo mocno na dynamikę naszych relacji, wcale nie pozytywnie. Po jakimś czasie powiedział mi, że byłoby inaczej, gdybym tego nie powiedziała, bo on lubi zdobywać kobiety, lubi się postarać, zasłużyć. I nie jest jedynym. Faceci (i nie tylko), ktorym się ułatwia, rozleniwiają się plus nie doceniają tego, co mają, bo nie czują, że na to zasłużyli. Dla mnie nowa kwestia -dlatego z ciekawością o tym u Ciebie czytam, bo sama też zawsze z takiego założenia wychodziłam, a okazuje się, że moje podejście to jedno, a męska i ludzka natura to insza inszość (i nie tylko na podstawie tego jednego przypadku). Związek, relacja -to jedno (partnerstwo, szczerość i luz) ale gonienie króliczka, pierwsze randki -to chyba co innego…

        • kel

          Ale to tylko potwierdza moje słowa, bo może tych kilku facetów wolałoby gonić króliczka, ale Ty będąc sobą się z nimi nie dogadałaś, a więc oni nie byli dla Ciebie. A ja właśnie o tym staram się cały czas pisać, żeby być po prostu sobą a nie kierować się jakimiś sztuczkami czy udawać kogoś kim się nie jest.

          • ooshak

            Punkt dla Ciebie, no, może pół punktu ;) Rozumiem i się zgadzam, oprócz jednego -poza przegiętymi wyjątkami to nie sztuczki tylko gra, albo może raczej zabawa. Czy jeśli taka kobieta jak ja: spełniona zawodowo, raczej dobrze zarabiająca, pewna siebie, radząca sobie sama ze swoim życiem (=niezależna) idzie do łóżka z facetem i chce, żeby tenże przycisnął do ściany, pociągnął za włosy, dał klapsa, wziął jak jaskiniowiec -to jest udawanie kogoś innego czy sztuczki? ;) Bo dla mnie to jedno. Są sytuacje, w których powinniśmy być sobą całkowicie (jak związek) ale są też takie, w których wejście w pewną rolę to fajna zabawa i satysfakcja. Czy jak mi facet drzwi otworzy to nie jestem sobą? W końcu jestem taka niezależna, obie ręce mi działają i nie potrzebuję faceta do tego. A jednak wchodzę w rolę niewiasty i dobrze się z tym czuję. Oczywiście są granice wszystkiego i trzeba mieć wyczucie + nie oceniać + być elastycznym.

            • kel

              Czym innym jest miłosna gra i uwodzenie a czym innym sztuczki w rodzaju odpiszę mu dopiero po trzech dniach albo pokażę mu, że bez niego mogę się dobrze bawić. ;)

            • ooshak

              Nie zgodzimy się ;) dla mnie i jedno i drugie jest częścią uwodzenia, plus spełnia dodatkową rolę: filtra na leniuchy, facetów, którzy idą na łatwiznę, maja gdzieś, płyną z prądem. Ja wiem dokładnie o czym Ty mówisz, też byłam idealistką przez wiele, wiele lat i byłam zawsze sobą. Może to prawda, że obracasz się wśród innych ludzi, tych fajnych. Ale ich jest naprawdę niewielu. Mam za sobą kilka wieloletnich związków i juz wiem, że gdybym wprowadziła te zasady wcześniej to nie byłabym z tymi mężczyznami, bo przyciągnęła ich do mnie właśnie moja aktywność i branie spraw w swoje ręce. I to nie przerodziło się w „ty jesteś (pro)aktywna, więc i ja będę”

  • 44

    *Zmiana znaczenia słów Heraklita nie wynika tyle z niezrozumienia słowa pisanego, co z kolejnego nieudanego tłumaczenia – wystarczyłoby powiedzieć ‚nie można/nie da się wejść dwa razy do tej samej rzeki’

  • onaL

    Zawsze miałam problem jeśli chodzi, o to czy powinnam zrobić ten krok,czy powinnam się teraz ja odezwać.Natomiast nie tym razem,gdy komuś zależy ,to nie myśli się o mądrościach życiowych, czy szablonowym postępowaniu.
    Tym razem widać, ze i mu zalezy ,dzieli nas odległość ,mimo tego on jest,stara się wspiera mnie.
    Zauważyłam tylko,ze podczas sprzeczki gdy ja chce aby mi ubrał uczucie w słowa.On zwyczajnie się poddaje ,bez wielkiego trudu potrafi sobie odpuścić,nie walczy.Czy ja nadal powinnam się starać o tę znajomość.
    Jak można spędzać z kimś tyle czasu,chcąc tworzyć coś ,a zarazem z dnia na dzien się poddawać ,bez wiekszego trudu.

  • Amelia Kodeka

    Trafiłam na ten artykuł, gdy szukałam pod frazą „jak rozstać się z chłopakiem”. Kocham swojego chłopaka, on też twierdzi, że mnie kocha, ale: 1) stwierdził, że jak się zobaczymy za 2 tygodnie to będzie wszystko w porządku (28 ma egzamin i do tego czasu też pracuje), on ciągle pracuje i nigdy nie ma czasu przyjechać/a jeśli już to dłużej niż 2 godziny/tak było przez ostatni rok. MAM JUŻ DOŚĆ, czuję się samotna w tym związku i chcę to skończyć, bo nie lubię robić rzeczy bez sensu. Czy umiejąca czytać ze zrozumieniem podejmie się analizy kontekstu sytuacji, by ocenić czy mu zależy? ~~Znieciepliwościączekającanaodpowiedź

  • Samaire

    W końcu znalazłam coś z sensem. Nie chodziło o to, żeby koniecznie znaleźć pozytywny głos w temacie, ale od wszystkich naokoło słyszałam, że PIERWSZA NIGDY SIĘ NIE ODZYWAJ. Głupota. Akurat ten, którego poznałam jest typem raczej takim oderwanym od rzeczywistości, nie siedzi w komórce, nie lubi pisać smsów i gadać przez telefon. I nie jest to dla mnie dziwne, sama nie przepadam. I szczerze rzucił, że woli kontakt na żywo, to też zupełnie normalne. I milczy. Nic się nie wydarzyło złego, ja może coś powiedziałam co sprawiło, że uśmiech na chwilę zszedł z twarzy, po prostu się nie zrozumieliśmy, wyjaśniłam i zdawało się, że OK. Nie wiem czy milczy, bo to by było na tyle czy właśnie przez swoją osobowość. Gdy się raz umawialiśmy to nawet powiedział, że chce, żeby było mi wygodnie, bo on nie lubi się narzucać, sprawiać problemów itp. Z rozmowy wnioskuję też, że miał jakiś czas temu przejścia, które chyba sprawiły, że trochę się wycofał albo przynajmniej chce uspokoić swoje życie. Ja poczekałam kilka dni i zamierzam się odezwać, bo dlaczego nie. Wychodzę z założenia, że jeśli nie będzie chciał kontaktu to się nie odezwie albo zdecydowanie da mi to do zrozumienia. Oczywiście, że będzie mi przykro, bo to normalne jak ktoś nam się podoba, ale powiem trudno dopiero jak będę to wiedziała na pewno.
    Dzięki za potwierdzenie, że nie istnieje tylko jedna strona tej sytuacji :)

  • Justyna

    A jak w tym wszystkim nie wyjść na namolną babę? Nie można sobie cały czas powtarzać, że może jednak mu zależy, tylko nie potrafi tego okazać.