Lepszy niż wczoraj

Kiedyś, podczas jednej z rozmów z moim przyjacielem, powiedział on jedno ważne dla mnie zdanie, które pamiętam do dziś. A brzmiało ono: najważniejszy jest nieustanny rozwój.

W tym jednym zdaniu zawiera się cała mądrość istnienia. Priorytetem jest to, by dzisiaj być lepszym niż wczoraj. Nie trzeba być od razu najlepszym. Nie da się. Ale można dziś być nieco lepszym niż wczoraj. Dorzucić do budowy swojego ja kolejną cegiełkę. Nie od razu Rzym zbudowano, ale przecież każde wielkie osiągnięcie składa się z malutkich doń kroczków.

I to nie znaczy, byś dzisiaj nauczył się tańczyć, jutro został murarzem a pojutrze napisał książkę, ale każdego dnia masz okazję nauczyć się czegoś nowego, poznać nową osobę albo znaleźć się w zupełnie nowej sytuacji. Tak, nowe doświadczenia też są rozwojem. Najgorszą rzeczą jest stagnacja, która de facto oznacza cofanie się w rozwoju, jeśli weźmiemy pod uwagę resztę świata pędzącą do przodu. Oczywiście, nie jestem zwolennikiem wyścigu szczurów, ale stanie w miejscu jest nie mniej szkodliwe.

Ostatnio postanowiłem sobie robić jak najwięcej nowych rzeczy, nie koniecznie wielkich. Próbowanie nowych smaków, nowych potraw, odwiedzanie nowych miejsc, zwykły powrót do domu całkowicie inną trasą – te wszystkie rzeczy mogą wydawać się śmieszne, ale zdecydowanie polepszają jakość mojego życia. I chociaż sam nie jestem pod względem ciągłego rozwoju najlepszym przykładem, to niemal każdego dnia myślę o tym, motywując się w ten sposób do działania. Mi to pomaga więc i wam polecam.

Dziś jestem lepszy niż wczoraj, choćby dlatego, że popełniłem ten wpis. Kroczek mały, ale niezbędny do późniejszego, wielkiego sukcesu. Dlatego idźcie i bądźcie lepsi. Nauczcie się dziś czegoś nowego, przeczytajcie kilka stron nowej książki, albo zróbcie sobie nowe cycki. Im więcej lepszych osób tym lepiej – dla mnie, dla was, dla waszych bliskich, dla kraju a nawet dla świata, jeśli wasz wielki sukces osiągnie taką skalę. Bo dlaczego miałby jej nie osiągnąć?

photo credit: FutUndBeidl via photopin cc

  • Motywujący wpis i fajnie, że zostało uwzględnione to, by robić wszystko z głową.

  • Zgadzam się bezapelacyjnie! Nawet z tymi najmniejszymi rzeczami jak wracanie do domu inną ścieżką czy spróbowanie mniej lub bardziej egzotycznej – nowej potrawy.
    Też jakiś czas temu wybrałem takie właśnie codzienne ulepszanie siebie … taki osobisty tuning. Nie przepadam za wiejskim tuningiem ale może dojdę kiedyś do tego, że dorobię swojej osobowości jakiś wypasiony spojler.

    ps. Co do mojego „wierszyka” to rzeczywiście lepiej by brzmiał zaśpiewany lub zarapowany ale teraz każdy ma furtkę by zaśpiewać to sobie w głowie po swojemu.