Najlepsza muzyka do ćwiczeń

Jak zrobić milion pompek i wciąż zasuwać, bo muzyka mi każe.

Jeśli czytacie mnie uważnie to wiecie, że jestem na diecie. Moją Dietę Cud™ przedstawiłem wam tak poglądowo całkiem niedawno i od tego czasu wprowadziłem do niej pewne zmiany i pomyślałem, że podzielę się tym z wami i przy okazji rzucę swoją playlistę do której ćwiczę. W końcu muzyka jest bardzo ważna, bez niej ćwiczy mi się dużo trudniej, a jak odpalam swoje kawałki, to tak jakby człowiekowi w dupę widły wbijali i kazali zapierniczać. I dobrze, bo przecież o to chodzi. Jeśli ktoś chce się zabrać i ćwiczyć równolegle ze mną to nie ma lepszego momentu niż teraz, bo ja ledwie zacząłem a później już tylko będziecie płakać, że mi tak dobrze idzie i że mam taką silną wolę a was tylko zalewają kolejne fałdki. Z kimś zawsze raźniej.

Z góry też uprzedzam cwaniaków od Chodakowskiej i szóstek Lorda Vadera – sio mi stąd, nie obchodzą mnie te programy ćwiczeń i treningów. Jestem zwolennikiem chałupniczych metod i nie potrzebuje trenera, który mi powie, że muszę się jeszcze trochę poruszać, doskonale wiem to sam i wiem też jak to osiągnąć. Natomiast czujcie się swobodnie w dzieleniu się historiami waszego zrzucania brzuszka.

Od dwóch tygodni w miarę regularnie biegam, zwykle co dwa dni, dziś natomiast pomyślałem sobie, że czas pójść krok dalej i robić coś bardziej w kierunku rzeźby, bo masę już od jakiegoś czasu mam. Do tej pory w dni wolne od biegania nie robiłem nic, od dziś natomiast zamierzam też robić różne ćwiczenia. Pomyślałem sobie, że zacznę od dwudziestu minut robienia pompek i brzuszków. Jako, że konsekwentny ze mnie sukinkot, ćwiczyłem całe 15 minut. Czuję, że jutro będę żałował każdej jednej minuty, bo ostatni raz takie poświęcenie miało miejsce na uczelnianym wuefie, kiedy to już po rozgrzewce nie mogłem chodzić. Dziś jest lepiej, ale ja już się nie dam zwieść – jutro poranek będzie bolesny, zwłaszcza, że będzie trzeba jeszcze pobiegać. No ale cóż, widziały gały co żarły, czy jakoś tak.

Przez całe 15 minut towarzyszyły mi dziś dźwięki z głośników, bez których zrobiłbym dwa brzuszki i poszedł do sklepu po piwo. Jeśli nie macie Spotify to idźta i ściągnijta, bo właśnie z tego programu playlisty będę wrzucał. Ta dzisiejsza to w zasadzie jeden zespół i jedna płyta, ale bardzo dobrze mi się ona kojarzy i świetnie służy to wykonywania powtarzalnych czynności przy których każda oznaka myślenia przeszkadza. Dzięki niej mogę się skupić tylko na jednym i po prostu zapierdalać. Nie przedłużając, oto ona:

Dla mnie ta lista jest genialna i póki co nie mam lepszej do ćwiczeń, ale jeśli znacie coś co działa równie dobrze na was, to podzielcie się wiedzą w komentarzach – ileż można w końcu słuchać tego samego, prawda?

  • Hehe chałupnicze treningi, lubię :)

  • Maciek Filipowicz

    Bardzo pobieżnie mogę przedstawić moją przygodę: 96kg -> 85kg :)

    W marcu zacząłem dietę, którą w bardzo przybliżony sposób można nazwać „białkową”. W bardzo przybliżony, ponieważ taki był zamiar, a ja zmodyfikowałem ją pod moje preferencje. Z produktów zbożowych miałem dozwolone dziennie: jedna bułka pełnoziarnista i około 150g otrąb (granulowane + owsiane wysoko błonnikowe). ZERO węglowodanów w postaci cukrów (czasem jabłko kupiłem).
    * Śniadanie: jajecznica + bułka lub jogurt naturalny z otrębami.
    * Obiad: pierś z kurczaka podsmażona na łyżce oleju z przyprawami – kompozycje różne, a do tego świeża surówka w dużej ilości (bez zapychaczy!). Czasem jakaś lekka zupa, czasem udka z kurczaka, mielone gotowane. Co dwa tygodnie dyspensa w domu, u babci ;)
    * Kolacja: zazwyczaj resztka kurczaka lub zależnie od śniadania – jak nie było jajecznicy to mogła być i jajecznica :)

    Jeżeli chodzi o treningi to zacząłem trochę później niż rozpocząłem dietę – kompletowałem w ten czas ekwipunek. Dobre buty to podstawa – ja kupiłem NIKE w promocji w Deichmannie za 130zł i je kocham.
    *Bieganie: co drugi lub trzeci dzień w zależności od czasu. Na początku 5km z przerwami, później 5km non-stop, doszedłem do 6.5, do 8km, pod koniec treningów biegałem 10km w mniej niż godzinę ;)
    *Rower: codziennie – uczelnia oraz wyjazdy w celach załatwienia czegoś w ciągu dnia, czasem wyrywałem się na 40-kilometrowe przejażdżki.

    Efekt? Dwa tygodnie: -4kg, po miesiacu -8kg, po dwóch miesiacach -11kg. Do tego dodam, że od prawie dwóch miesięcy nie biegam z braku czasu i mocno rozluźniłem dietę – waga się trzyma jak głupia :)

    W planach na wakacje: siłownia, bieganie, na jesień półmaraton. Trzymajcie kciuki!

    treningi: http://www.endomondo.com/profile/11765902
    playlista: http://open.spotify.com/user/sloik255/playlist/3twoDFNPoA3fRTTbPSIS0T

    • Maciek Filipowicz

      Zapomniałem dodać, że często w dniach treningowych jadłem tylko dwa posiłki dziennie. Wynikało to z tego, że mój organizm niezbyt toleruje długotrwały wysiłek i objawiało się to zawsze problemami żołądkowymi w okolicach czwartego kilometra. Szybko zacząłem stosować pewne zasady i mogę je polecić każdemu z takimi problemami:
      1. posiłek najbliżej 3 godziny przed treningiem
      2. godzina przed treningiem: tabletka l-karnityny (pierwsza rano, po śniadaniu)
      3. 30 minut przed treningiem: gorąca czerwona herbata (co skutkowało momentalną potrzebą na podróż do kibelka)
      4. co najmniej 8 minut rozgrzewki (ogólnie zaczynałem od głowy i na stawach skokowych kończyłem, ale zawsze mocno rozgrzewałem łydki)

      Warto zaznaczyć, że biegałem wieczorami: koło 22 lub 23. W marcu obowiązkowo czapka i rękawiczki :)

      • kel

        To widzę, że trening brany dużo poważniej niż u mnie. :) Ale zauważyłem, że im więcej ćwiczę tym więcej chcę ćwiczyć, więc kto wie, może i u mnie to pójdzie w jeszcze bardziej profesjonalnym kierunku. Playlista fajna do biegania, natomiast do ćwiczeń w domu dla mnie nadaje się średnio. :)

        • Maciek Filipowicz

          Jeśli chodzi o playlistę to masz rację – ja patrzę na odpowiednie tempo do biegu i trochę pozytywnego zabarwiania.
          Dużo osób mi mówiło, że endomondo mam dla ‚szpanu’. Dla mnie mocno zwiększały się możliwości: pomiar tempa, dokładnego czasu, wykresy prędkości do czasu. To wszystko własnie sprawiało, że za każdym razem chciałem więcej – miałem cel na każdy bieg :)

          Na razie to wygląda tak, że wczoraj o północy jadłem pizzę :)

          • kel

            Bieganie samo w sobie jest nudne, trzeba je sobie urozmaicać, a mapki, czas, prędkość nadają jakiegokolwiek sensu bieganiu. :)

    • kel

      A za półmaraton trzymam kciuki. :)

  • Gość

    Czujesz się ukarany przez muzykę? Bo jeśli miałeś na myśli, że muzyka Ci każe robić pompki, to właśnie tak powinieneś to zapisać – przez „ż’.
    A poza tym wielki plus za playlistę, też ćwiczę do SoaDu.

  • Chałupnicze treningi – lubię to. Podrzuciłeś mi pomysł na playlistę. Ostatnio zarzynałam sound tracka z Szybkich i Wściekłych, ale mi się przejadło. ;) Jeszcze muszę sobie listę do biegania ułożyć i będzie miodzio. :)