Naprawdę nie wygrałaś miliona w totka

O kobietach, których nikt nie wygrywa.

– Wiesz, nawet ostatnio umawiałem się z taką jedną – zaczął swoją opowieść Antek.

– No i co? – zapytałem z ciekawością.

– Na początku wszystko spoko, było o czym gadać, całkiem niebrzydka…

– No dobra, dobra, ale do rzeczy, bo że nie brzydka to nic dziwnego.

– No i jedno spotkanie, potem drugie, wszystko wyglądało naprawdę w porządku.

– Ale?

– Ale coś jej odjebało. Nie wiem jak to nazwać, ale po dwóch czy trzech spotkania zaczęła mi napierdalać o motylkach w brzuchu. No ja pierdole, czaisz?

– Szybka jest.

– No. Z intensywnością kontaktu też zaczęła przesadzać. Osaczyła mnie jak, kurwa, separatyści ukraińską armię w Donbasie. W pewnym momencie miałem wrażenie, że jak pójdę do kibla bez jej wiedzy, to potem będzie z tego dym.

– No to niewesoło.

– No, kurwa, nie bardzo. Stary, ja wszystko rozumiem, ale jeszcze mnie tak nie pojebało, żeby wpakować się w takie gówno.

Jakiś czas temu rozmawialiśmy z przyjacielem Antonim o jego związkowych przygodach. Można powiedzieć, że Antoni jest osobą poszukującą, choć to z pewnością spore nadużycie, nie mniej, poznaje co jakiś czas nowe niedoszłe wybranki czym dostarcza mi materiału na bloga. Tak czy inaczej, Antek potwierdził ostatnio organoleptycznie moje myśli, które od jakiegoś czasu kłębiły mi się w głowie. Schemat zawsze jest ten sam.

Piątkowy wieczór, popularna knajpa w centrum miasta. Siedzisz z przyjaciółkami, jak co weekend zaznając relaksu razem ze swoją paczką. Nie oszczędzacie na drinkach, bo życie ciężkie, zarobki małe a faceci beznadziejni. Wszystko trzeba obgadać, wymienić najnowsze ploteczki, kto z kim wziął ślub, która zaciążyła a kto po raz kolejny zmienił pracę. Gdzieś w międzyczasie podchodzisz do baru po kolejną kolejkę a tam zaczepia cie siedzący przy barze przystojniak. Wysoki, szarmancki, przystojny. Dobrze ubrany i świetnie pachnący. Stawia ci drinka, zamieniacie kilka słów, po czym bierze od ciebie numer. Serce bije ci niemiłosiernie a w myślach już miliony scenariuszy. Zgadzasz się i dajesz mu numer. Następnego dnia on dzwoni, umawiacie się na spotkanie. Już na spotkaniu stwierdzasz, że to facet wprost stworzony dla ciebie. Ma wszystko czego mogłabyś od niego chcieć. I co? I znów to psujesz. Jarasz się nim jak Most Łazienkowski, latasz za nim jakby był Bradem Pittem i nie dajesz mu chwili wytchnienia.

Nie traktuj każdego jego spojrzenia czy zagadania w kategoriach sukcesu. To bardzo fajnie, że ci się podoba, ale nie wariuj na sam jego widok. Zachowuj się normalnie. Miej swoje życie, miej swoje zainteresowania, nie panikuj przed kolejnym spotkaniem. Jak nie odpisze od razu to się nie przejmuj. Nie zastanawiaj się w przód co będzie za pół roku, zacznij brać to co jest tu i teraz. Znaj swoją wartość i nie podstawiaj mu się na tacy mówiąc mu na drugim czy czwartym spotkaniu, że on z tobą to mógłby wszystko i wszędzie, bo tak ci się podoba. O motylkach w brzuszku powiedz co najwyżej swojej przyjaciółce, ale przed wybrankiem skrywaj takie rzeczy. Jeśli ty go traktujesz jak wygraną na loterii, to on będzie cie traktował jak znaleziony na ulicy grosik. Myślisz, że się po niego schyli? Nawet jeśli, to wrzuci do innych drobniaków i szybko o nim zapomni.

A prawda jest taka, że to nie ty wygrałaś w totka, tylko on. I jeśli to szybko pojmiesz, już nigdy więcej nie spieprzysz świetnej okazji po trzech spotkaniach.

photo credit: Casino Night 2.19.13 via photopin (license)

  • S

    Nie wiem czy dobrze odebrałam, ale to był opis zdesperowanej panny koło 40, która już chce mieć męża i dzieci a ten przystojniak to fajny tatuś dla nich ?

    • kel

      Motylki w brzuchu były przed 30. I to tak ze sporym marginesem.

      • S

        to się nie dziwię koledze :)

  • Daria Studzińska

    Wypowiem się jako kobietka co to kiedyś była takim separatystą i w końcu po kilku głębokich wdechach i zadumie nad życiem nauczyłam się na własnych błędach. Naprawde osaczanie strasznie niszczy wizerunek, to jest takie łapanie się brzytwy myśląc, że się jest tonącym. Niestety duży wpływ ma na to zła samoocena … Dodam tylko że temat nie tyczy się tylko kobiet

    • Właśnie, niska samoocena to dramat, zarówno jeśli chodzi o facetów, jak i o babki. Dlatego podoba mi się ostatni akapit. Trzeba znać swoją wartość, a wtedy nie ma się potrzeby osaczania.

  • Karolina

    Jak czytam te wszystkie „złote rady” co robić albo czego nie robić, żeby poznać jakiegoś normalnego faceta, a potem jaką być a jaką nie być w czasie związku to odechciewa mi się kogokolwiek poznawać.

  • Susie

    Bardzo prawdziwy wpis..niestety..ale w tamte wakacje podobne przygody przeżywałam..spotkałam się raz z chłopakiem z portalu randkowego…skoro dał buziaka na koniec ? No to chyba zaiskrzyło. Tak też myślałam…potem..zaprosił mnie na fb…zobaczył że polubiłam takiego muzyka jakiego on lubi..że lubię profile o motocyklach – bo on jeździ..no własnie i się zatraciłam przez to..bo buziaka dał, bo pisał mi smsa na dobranoc…a jak to ja – dasz mi palec- wezmę całą rękę i na pewno przez to straciłam go..przestał odpisywać na smsy itd..smutne to, ale każde małe doświadczenie z płcią przeciwną czegoś nas uczy, jak się nie zachowywać by nie zrazić do siebie osoby. A ja się potrafiłam zakochac po jednym spotkaniu..a potem widzieć na każdym kroku przejeżdżający motocykl..i myśleć że to on…albo markę jego samochodu..niestety..takie przypadki się zdarzają :) Dziękuję za wpis!
    Pozdrawiam Aga

  • Cioccolatina

    Ja chociaż chciałabym mieć kogo osaczać…

  • Asia Jaśka Jankowska

    „Jarasz się nim jak Most Łazienkowski” piękna metafora i jakże mi bliska, bo przez to zajaranie się, musiałam przesiąść się w pociągi.
    Przypomniał mi się Ted z „How I met your mother”, który na pierwszej randce rzekł Robin, że się w niej zakochał.

  • bny

    Nie każda może jeździć Ferrari.

  • Chapeau Noir

    Nie chciałabym nikogo rozczarować, ale może poszukujący Antek w rzeczywistości nie przypadł do gustu niebrzydkiej Koleżance, która wiedziała co zrobić aby jegomościa zniechęcić?

    • kel

      Byłby to najbardziej kretyński sposób na zniechęcenie o jakim słyszałem. Wierzę w ludzką głupotę, ale wierzę też w ludzi i wydaje mi się, że aż tak głupia nie była.

      • Chapeau Noir

        Niekoniecznie świadczyłoby to o głupocie, może bardziej o nudzie albo o specyficznych zamiłowaniach do kpiarstwa.

  • Najgorzej, jak facet się tak jara :D Dopiero jest tragedia. Tak czy siak takie osaczanie kogoś jest zwyczajnie głupie, bardziej zniechęca niż pozytywnie wpływa na kształtowanie się związku. Każdy chce być w pewien sposób wolny nawet wtedy gdy z kimś jest.

  • Karooo

    Tekst bardzo trafny, dodałabym tylko stwierdzenie, że w drugą stronę też to działa. Ja trafiam na przypadki, że mężczyźni (chociaż nie wiem czy to nie za mocne słowo i w tych przypadkach to raczej faceci) podają się na tacy. Wiadomo, że miło jest jak ktoś się interesuje i w ogóle, ale jeśli po pierwszym spotkaniu facet planuje już nie wiadomo co, nawet nie dają się poznać, to chyba jest lekka przesada i w tym momencie może i w moim przypadku traci całkowicie moje zainteresowanie jego osobą. We wszystkim musi być jakaś równowaga :)

  • Lila

    A co jeśli to się już stało… Można jeszcze jakoś odkręcić, zainteresować na nowo? Czy pozamiatane, skoro wie co czuję do gościa? Czytałam wyżej o sobie, ale ciężko opanować emocje.. Masakra totalna, jak elegancko to spieprzyłam! :/