Nie widzimy odcieni szarości

Można być albo dobrym, albo złym. Nigdy po środku.

Ponury wieczór

Zimna, listopadowa noc. Rzęsisty deszcz zacina o plastikowe okno, skapując niemal strużkami na parapet i powodując charakterystyczne dudnienie. Na zewnątrz jest nieprzyjemnie, ale w domu, z kubkiem gorącej herbaty w ręku da się wytrzymać. Pora już dość późna, ale kłębiące się w głowie myśli nie pozwalają zasnąć. To jedna z tych chwil, że człowiek żałuje, że zauważa pewne zjawiska, że się nimi przejmuje. Bo przecież byłoby dużo prościej ich nie widzieć. Oprócz odgłosów deszczu ciszę przerywa jedynie klikanie myszki. Kolejny komentarz. I następny.

I jeszcze jeden.

Bardzo bym chciał powiedzieć, że to jedynie kwestia wykształcenia. Powiedzieć, że ci mniej wykształceni i nieszczególnie interesujący się subtelnościami światowej polityki rzucają proste oskarżenia. Że ludzie, którym brakuje czasu dla siebie i bliskich, nie mają go również na wnikliwe analizy, ale przecież wszyscy musimy mieć zdanie na każdy temat, więc po prostu etykietujemy na szybko wydarzenia, żeby wiedzieć co można powiedzieć w trakcie następnego spotkania rodzinnego, albo piwa ze znajomymi. Prosta i szybka diagnoza. Co prawda trudniej o receptę, ale przynajmniej wiemy co nam dolega.

Bardzo chciałbym powiedzieć, że to jedynie wina mediów. Powiedzieć, że nas polaryzują, ba, nawet już spolaryzowały a ogień odwiecznego konfliktu jedynie podsycają, nie pozwalając mu zgasnąć w imię własnych korzyści. Bo media nas polaryzują i tylko ślepiec by tego nie zauważył. W czasach, gdy całkiem normalne jest, że cała redakcja gazety staje otwarcie za jedną z opcji politycznych a druga oskarża ją o zdradę tylko dlatego, że wspiera inną opcję, takie oskarżenie mediów wydaje się całkiem naturalne i przychodzi samo z siebie. A gdy już się takie oskarżenie rzuca, to bardzo łatwo o receptę – wystarczy zmienić media i świat stanie się lepszy. To wszystko jest przecież takie proste.

Bardzo chciałbym napisać jeszcze wiele innych, podobnych rzeczy, tylko że wtedy wpisałbym się idealnie w zjawisko, o którym piszę. W zjawisko, przez które coraz bardziej się radykalizujemy, choć to jeszcze nie jest wcale najstraszniejsze. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że oprócz radykalizacji oddalamy się od prawdy i faktów. Przestają nas interesować.

Zamachy w Paryżu

W internecie, i nie tylko, tysiące opinii. Dlaczego to się wydarzyło? Wiadomo – odpowiadają. To przecież proste – przytakuje ktoś inny. Wszystko jest jasne. Kanapowa sprawiedliwość wylewa się w internecie i mediach.

Dla nich wszystko jest proste. Dla nich każda recepta jest krótka i łatwa w realizacji. Wysadzający się terroryści? Wiadomo, wina islamu. Strzelanie do niewinnych? Brawo, dalej otwierajcie granice. Jak to powstrzymać? To proste, nie przyjmować uchodźców. Czasem słowa są bardziej drastyczne. Czasami potomkowie ofiar Hitlera wspominają, że przydałby się ktoś taki jak on w dzisiejszych czasach. Nie, nie przesadzam, są też tacy.

I tysiące przytakujących kciuków. Chełpiące się, pełne pogardy statusy o lewakach, o multikulti, zupełnie jakby tylko czekające na taką okazję, cieszące się tymi wydarzeniami. Tak jakby od dawna marzyli o tym, by móc dopieprzyć lewactwu.

I tysiące przytakujących szerów. Taka prawda – mówi ktoś. Do piachu z nimi – krzyknie ktoś inny. Karuzela nakręca się sama. Nikt już nie dba o wrażliwość, o uczucia. Jest lincz, nikt nie ma oporów przed rzuceniem kamieniem jako pierwszy. Wątpliwości to tylko biblijny mit.

Ktoś mógłby powiedzieć daj spokój, to tylko głupie komcie w internecie. Ale nie, nie tylko. To wylewa się na ulicę. W postaci, na pierwszy rzut oka zabawnego, sloganu wolimy kotleta od Mahometa, albo poprzez pobicie obcokrajowca w Poznaniu. To, co wielu wydawało się nieszkodliwe i marginalne przybrało na sile przez media społecznościowe. Każdy przecież teraz może krzyknąć i być usłyszanym przez tysiące, a nawet miliony. Wystarczy odpowiednio skrajna opinia.

Problem nie polega na tym, że ktoś zajmuje jakieś stanowisko. Nie ma nic złego w obawach przed przyjmowaniem uchodźców, czy strachem przed terroryzmem. Problem polega na tym, że są to zbyt poważne i zbyt skomplikowane sprawy, żeby kwitować je i podsumowywać jednym zdaniem. Jeśli ktoś uważa, że islam + otwarte granice = terroryzm, albo islam = terroryzm to załamuję ręce. Jeśli ktoś uważa, że sprzeciw wobec otwarcia granic = ksenofobia, to chce mi się płakać. Wszechobecna generalizacja, stygmatyzacja i ignorancja. Przeświadczenie, że jakimkolwiek prostym sposobem można rozwiązać wieloletnie konflikty i problemy. Że dwa zdania na fejsie wyczerpują temat. To jest właśnie problem.

Proste rozwiązania prostych ludzi

Myślenie, że niewpuszczanie do kraju islamu powstrzyma terrorystów to myślenie bardzo naiwne. Nawet bardziej naiwne niż myślenie, że powinniśmy całkowicie otworzyć granice i pomóc absolutnie wszystkim, którzy przychodzą. Bardzo ładnie to wypunktował Tomek w swoim wpisie, więc nie będę się powtarzał, ale serio, terroryzm istniał zanim wpuszczaliśmy tu uchodźców. Jeśli więc sprowadzasz zamachy terrorystyczny do uchodźców z Syrii to wiedz, że nie wysiliłeś się specjalnie z tą analizą.

Bardzo łatwo, siedząc w fotelu z ciepłą herbatą rzucić oskarżeniem w dowolną stronę. Napisać kilka słów, które wyglądają na błyskotliwą ripostę jest bardzo łatwo. Nawet ktoś mniej bystry jest w stanie w kilka minut wymyślić pozornie inteligentną, ironiczną wypowiedź. Macie swoją wolność, lewaki. Albo a nie mówiłem? Brawo, gratulacje, jesteśmy z ciebie dumni, zasłużyłeś na dyplom i Paszport Polsatu.

Trudniej jest się pochylić i zastanowić nad faktycznym źródłem problemu. Bo rzucając pięć minut po zamachu opinią o lewakach tak naprawdę nie wiesz nic. Nie wiesz kim byli napastnicy, nie wiesz skąd przyszli, co przeszli i co chcieli osiągnąć. Wyraziłeś swoją opinię, bo krzyczeli Allah Akbar. Ciekaw jestem, czy gdybym przyszedł i dał ci w mordę z takim okrzykiem na ustach, to czy też byś powiedział, że to przez uchodźców. Nie znasz kontekstu, nie znasz historii a jednak z łatwością wyrażasz skrajną opinię o ludziach, o których nie wiesz nic. Poruszasz się w sferze uogólnień, domysłów i insynuacji. Nie próbujesz dociec prawdy, szukasz jedynie potwierdzenia swoich opinii. Jesteś głuchy na argumenty sprzeczne z twoim punktem widzenia.

Świat nie jest czarno-biały

Serio, nie jest. Ludzie też nie są czarno-biali. Zawsze wydawało mi się, że takich rzeczy człowiek dowiaduje się gdzieś w okolicach gimnazjum a już najpóźniej w liceum. Wtedy właśnie okazuje się, że nie każdy Polak to złodziej, nie każdy Anglik jest rudy i nie wszyscy księża do pedofile. Niestety, tak to już bywa z tymi oczywistymi oczywistościami, że jakoś je w ferworze dyskusji zapominamy. A potem generalizujemy, opieramy się na stereotypach i szufladkujemy ludzi bez chwili zastanowienia.

Kiedyś w pewnym serialu usłyszałem ciekawe stwierdzenie, że nie ma dobra i zła – są tylko konsekwencje naszych czynów. Jestem w stanie zgodzić się z tym stwierdzeniem. Nie ma ani dobrych ani złych ludzi. Są ludzie, którzy mają jakąś historię, coś w życiu zrobili a czegoś nie zrobili. Coś ich spotkało, jakoś na to zareagowali i tak znaleźli się tu, gdzie się znaleźli. Mamy u nas w kraju problem z tym, że o tzw. dobrych ludziach nie można mówić źle a o złych dobrze. Etykietujemy, wszystkich i wszystko.

Chciałbym powiedzieć, że wiem dlaczego tak się dzieje i skąd to wynika. Chciałbym, bo wtedy łatwo byłoby znaleźć na to receptę, mógłbym prowadzić prywatną krucjatę przeciwko takim zachowaniom, odpowiednio walcząc z rzeczywistym źródłem problemu. Ale niestety, nie mam zielonego pojęcia dlaczego a jedyne co wiem to to, że nic nie wiem.

I wolałbym chyba nie widzieć tego wszystkiego, szufladkować sobie świat w ten sposób.

Przynajmniej życie byłoby prostsze.

  • Black Angel m/

    Islam jest religią. Każda religia ma swoje prawa. Pierwsza część koranu to fragmenty starego testamentu. Nawet jest narodzenie Jezusa! Tylko dla nich on jest mało ważnym prorokiem. Według nich każdy urodził się islamistą tylko po prostu o tym nie wiemy. Oni przybywają z „wybawieniem” .Druga część koranu nie jest za fajna dla nas. Według niego innowierców należy zabijać. W szkołach puszczają już siedmio letnim chłopcom jak można się pozbyć nie islamistów np podtruwać im jedzenie lub wodę. Dziewczynki się obrzeza. Ta religia nie jest za fajna co? To jak ci powiem, że przez tą tolerancję (godzenie się na wszystko) francuzi są mniejszością w swoim kraju, niemcy są bici w szkołach tylko dlatego, że są niemcami? Państwo Islamskie wypowiedzialo otwarcie wojnę Francji, Wielkiej Brytanii ,Niemczech i papieżowi. Oni będą robić zamachy. Bóg jest dla nich najważniejszy, a nagroda za śmierć dla religii to sto dziewic w niebie. Ja nie chcę się bać we własnym kraju. Nie chcę się bać ,że jak wyjdę sama na ulicę to zostanę zabita dlatego, że nie ma w moim towarzystwie mężczyzny. Nie chcę ich tu i to nie dlatego, że jestem rasistką. To nie jest czarne ani białe. Masz rację. To jest pąsowe jak krew na rękach islamistów krzyczacych Allah Akbar.

    • kel

      Stawiasz znak równości pomiędzy islamem a terroryzmem, czyli robisz dokładnie to o czym jest ten tekst – uogólniasz, opierasz się na stereotypach i etykietujesz. Gdyby to była kwestia islamu, a nie radykalizmu i terroryzmu (a do tego miliona różnych czynników, jak choćby bieda czy wykluczenie) to, nomen omen, Tatarzy już dawno zrobiliby średniowiecze w Polsce. Znaj proporcyję, mocium panie. Nie każdy pijak to złodziej.

      • Black Angel m/

        Wypraszam sobie. Napisałam na czym polega ich religia. Na końcu wypowiedzi jest, że nie każdy krzyczy Allah Akbar. Wykluczenie? Kurde błagam! Oni dostają wszystko. Mieszkanie, pieniądze. Pomagają im pracę znaleźć. Tolerancja w tych krajach jest wysoka. Jeden z tych terrorystów urodził się we Francji. W Średniowieczu Polska odniosła zwycięstwo i chwała jej za to! Gdyby nie to. W polsce zamiast kościołów stały by meczety.

        • kel

          „Ta religia nie jest za fajna co?” – czyli celujesz w religię. Jak to ma się do tego, że to druga najpopularniejsza religia na świecie i ma miliony wyznawców? Czy na ulicach grasują miliony terrorystów? Nie. Zamachy popełnia skrajny odłam wyznawców, w skali wszystkich wyznawców można nawet powiedzieć, że marginalny. Choć niestety zauważalny.

          W Polsce są meczety i są muzułmanie – choćby wspomniani przeze mnie Tatarzy a jakoś do tej pory zamachów nie było. Islam jest u nas od dawna a zamachy nie, więc Twoja teoria o winie religii jest nieprawdziwa.

          A co do wykluczenia to pomyszkuj w sieci i zadaj sobie pytanie w jakich warunkach dorastali ci, młodzi przecież, ludzie. W jakich dzielnicach mieszkali, jaką mieli pracę i jakie towarzystwo wokół. To wszystko to więcej niż ważne czynniki po które nawet nie sięgnęłaś.

          • Black Angel m/

            W krajach islamskich nie ma terrorystów bo nie mają co tam robić? Oczywiście w Polsce jeszcze zamachów nie było bo byli oni mniejszością. Tak samo w Wielkiej Brytanii. W koranie jest napisane jak byk, że innowierców należy zabijać. I nie wmowisz mi,że ich to obeszło. Myślisz, że sobie normalnie będą z nami żyć? Chciałabym tego, ale to z ich nastawieniem nie możliwe. Dlaczego 4/5 imigrantów to mężczyźni w wieku poborowym? Dlaczego zostawili swoje rodziny? Kobiety?
            Co do warunków. Chodzi o to jak mieszkali zanim tu przyjechali? To nie Polaków wina przecież. Polska nie ma udziałów w tych terenach i nie okrada ich kraju.

            • kel

              „Oczywiście w Polsce jeszcze zamachów nie było bo byli oni mniejszością.” – We Francji Islam też jest w mniejszości (7,5% w 2010 roku).

              „Chciałabym tego, ale to z ich nastawieniem nie możliwe.” – skąd wiesz jakie jest ich nastawienie? Pytałaś ich? Czy może z mediów, które upolityczniają tą sprawę jak tylko się da?

              „Co do warunków. Chodzi o to jak mieszkali zanim tu przyjechali? To nie
              Polaków wina przecież. Polska nie ma udziałów w tych terenach i nie
              okrada ich kraju.” – zamachowcy we Francji byli Francuzami, żyli i wychowywali się we Francji. Sprawdź jak wyglądało ich dzieciństwo i dorastanie.

              Rzucasz tu hasłami, które jak sądzę, słyszysz w mediach i w youtubowych filmikach. Problem jednak w tym, że większość rzeczy o których mówisz nie ma pokrycia w faktach.

            • Zuzanna Sz

              Witam, tak się wtrącę Black Angel ma rację. Wiem, że jest wiele odcieni szarości, wiem również, iż nie wszyscy islamiści są źli. Jednakże polecam lekturę Koranu. Dziwna sprawa, że po takich atakach winnymi okazują się islamiści. Może to wyjaśnisz?

            • kel

              Nie ma racji, bo twierdzi, że wszystkiemu winny jest islam. Na tej samej zasadzie można napisać, że po atakach winnymi okazują się mężczyźni, więc wystarczy się ich pozbyć i będzie po problemie. Otóż nie, nie będzie.

              Zanim zaczniecie polecać lekturę Koranu, to zapraszam do lektury Starego Testamentu. Tam też są cytaty nawołujące do zabijania, w imię „naszego” boga też wielokrotnie mordowano a jednak nie nawołujecie do pozbycia się chrześcijan.

            • Zuzanna Sz

              Tia..tylko nasza wiara (moja na pewno) „oparta” jest na Nowym Testamencie. Fakt w ST jest „oko za oko i ząb za ząb”. Ty masz swoje racje a my swoje. Lepiej zakończyć tę bezowocną wymianę zdań. Pzdr.

  • Zdaje się, że największa ilość ekspertów od islamu mieszka w Polsce, ale większość nie miała w życiu styczności z prawdziwym muzulmaninem. Zabawne, że tu we Francji nadal ludzie ich uważają za część swojej kultury i szanują, mimo strachu przed ekstremistami… moje spojrzenie (mieszkam pod Paryżem ) znajdziesz na http://www.grugrubleble.com
    Pozdrawiam

  • Można by rzec o naszym kraju trochę w stylu”wpadniesz między wrony, kracz jak i one „