Nie zamykaj go w złotej klatce

Pozwalasz swojemu facetowi wychodzić na piwo? Tak naprawdę nie masz nic do gadania.

Ostatnio na wieczorze kawalerskim jeden ze znajomych pochwalił się, że ma wspaniałą żonkę i jest szczęśliwy, bo pozwoliła mu być z nami do trzeciej nad ranem.Gdy to powiedział uśmiechnąłem się delikatnie i kiwnąłem głową na znak zrozumienia, bo nie jestem typem człowieka, który by chciał pod kołdrę innym zaglądać, ale skłoniło mnie to do przemyśleń.

Nie będę się odnosił bezpośrednio do mojego znajomego, bo nie znam jego układów i w sumie mnie one niespecjalnie interesują – jego życie, jego sprawa. Nurtuje mnie jednak pytanie – dlaczego wiele z was, kobiet, chce zamknąć swoich facetów w klatce? Dlaczego chcecie mieć cokolwiek do powiedzenia na temat tego jak wasi wybrankowie spędzają czas? Dlaczego uważacie, że macie cokolwiek do powiedzenia w sprawie tego o której wasz facet wraca do domu, gdzie się bawi czy z kim wychodzi? Poważnie myślicie, że możecie o tym decydować?

Powiem wam jak to działa. Jest sobie facet i ma ochotę wyjść na piwo ze znajomymi. Ty mu mówisz, że się nie zgadzasz. On mówi ok a ty myślisz, że wyszło na twoje i jesteś zadowolona. Tymczasem on może i został, ale nie przestał nagle chcieć, więc świadomie czy nie, od tej pory będziesz kojarzyć mu się bardziej negatywnie. I tak drugi raz a potem trzeci. Czwarty raz już nie spyta, tylko chyłkiem wymknie się na piwko, a tobie powie, że jest w pracy, albo w delegacji. I nie tylko nie wyszło na twoje, ale jeszcze jesteś okłamywana.

A rozwiązanie jest bardzo proste. Zamiast kombinować i coś mu zakazywać, po prostu spraw by wolał z najlepszego wieczoru kawalerskiego na świecie wrócić przed czasem do ciebie. Po prostu bądź dla niego tak dobra, by on tego chciał sam z siebie a wtedy nie będziesz się musiała się przejmować. Natomiast jeśli zakazujesz mu wyjść, albo znacznie te wyjścia ograniczasz tylko dlatego, że chcesz z nim pobyć, to wiedz, że to czysta głupota. Nie da się zmusić kogoś do tego by czegoś chciał.

Da się go natomiast zachęcić.

photo credit: elisa416 via photopin cc

  • nij

    „Potwierdzam” – Facet

  • s

    to samo działa w 2 stronę, nie ma nic bardziej wku… jak zaborczość w związku, małżeństwie, każdy potrzebuje „oddechu”- dziewczyna :)

  • Darius

    Nie zgadzam sie – Bi :P

  • Zalka

    Zamknięcie w klatce to największa krzywda jaką mogą wyrządzić sobie wzajemnie dwie strony. Wydaje mi się, że wszystko to spowodowane jest lękiem przed porzuceniem, zdradą. Panie myślą, że taki Pan idący na wieczór kawalerski to wypije dużo alkoholu, będzie z kumplami którzy sami będą namawiać go do zakazanych rzeczy a w dodatku będzie tam mnóstwo pięknych, kuso ubranych kobiet kusicielek. Drogie Panie tak jak Kel radzi dajcie im na wolę. W tym czasie same zajmijmy się sobą, w końcu wolny wieczór to tyle możliwości! W związku typu złota klatka nie będzie miłości, bo ona polega na dawaniu a nie zabieraniu. Zabraniając mu wyjść zabierasz mu jego prywatność. A jak ma zdradzić to zrobi to nawet w pracy. Może warto puścić go tu i tam na piwko wtedy przekonasz się czy na pewno nie tracisz czasu z nieodpowiednim mężczyzną. Niech zdradzi, wtedy wypada z gry! :-)

  • Znam takich, co lubią być zamknięci w klatce – nie znam bardziej żałosnego widoku mężczyzny. Nawet nie wiem czy jest mi ich szkoda.
    Btw. Kel, dobrze tu wrócić, widzę że się rozwija :)

    • kel

      Nie narzekam, cieszę się, że się podoba. :)

  • Bardzo stereotypowe. Ciekawi mnie sytuacja odwrotna, czy jakby kobieta wracała śmierdząca piwskiem (albo kulturalniej, drinkami, o) nad ranem i robiła turnee po pubach, barach i mieście przez noc towarzysko, czy facet nie ma nic do powiedzenia? Będzie siedział w domu i myślał, jak kobietę zachęcić, by chętniej z nim zostawała?

    Trochę mało związkowe to, bo jak mi coś przeszkadza, to mówię i wiem, że zabronić się nie da. Ale przekonywać kogoś, że warto przy mnie posiedzieć w związku nie zamierzam.

    • nijincke

      pewnie, że mam. przybijam jej pione w drzwiach i pomagam się rozebrać jak sama nie daje rady :)

      natomiast z drugą częścią twojego komentarza się zgadzam ale nijak ma sie do tego co kel napisał

      • Możliwe, ale to zachęcanie kogoś do spędzania wspólnie czasu ciut mnie oburzyło. Trochę pokazywanie, że wybierz dzisiaj mnie, jestem fajna. Tak to zrozumiałam. :)

        • kel

          Ale zachęcanie nie w sztucznej formie no zobacz, zostań ze mną, mam ciastka, tylko po prostu bycie na co dzień tak naturalną i fajną osobą, do której aż chce się wracać. :)

  • szczera

    Hej. Jestem w związku od ponad 10 lat. Kocham mojego męża,
    ale jego obsesyjna zazdrość mnie przeraża. Nawet nie mogę wyjść na spacer koło
    20 minut sama w biały dzień, bo on dostaje palpitacji serca i wiecie, co to
    mnie niszczy, zabija i coraz częściej myślę o wolności – w tym wypadku o
    rozwodzie. A o to chodzi w związku? Nie, bo jak ktoś kocha szczerze i
    prawdziwie to nic złego nie zrobi i będzie chciał wracać do domu. To, co
    napisał Kel tyczy się w 2 strony.

  • a

    a czy kobieta która na wszystko pozwala nie staje się czasem na tyle dobra, że nie ma się ochoty do niej wracać bo najzwyczajniej na świecie jest nudna i monotonna? Skoro za każdym razem mówi super idź sobie świetnie nic się nie stało. Facet nie ma o co walczyć, bycie zołzą w wielu przypadkach ma swoje pozytywy. Kiedyś usłyszałam od kolegi że zerwał z dziewczyna bo przestało mu zależeć, mógł chodzić wszędzie czuł się na tyle wolny że zapomniał że ma dziewczynę, co o tym myślisz? Sama często zadaję sobie masę pytań i nie wiem co lepsze być tolerancyjna, zabraniać czy może w zależności od sytuacji ?

    • kel

      Zakazywanie czegoś w związkach zwykłym zakazem zawsze przyniesie skutek odwrotny. Chciałabyś zakazywać komuś zdrady, czy wolałabyś, żeby ten ktoś sam z siebie nie chciał cie nigdy zdradzić? Różnica jest kolosalna a rzecz w tym, by tak się dobrać, albo tak sprawiać, by inicjatywa wychodziła sama z siebie.

    • m

      zawsze jak moj facet wybieral sie gdzies z kolegami, bylo mi to na reke bo mialam czas dla siebie :D kiedys mnie zaskoczyl bo powiedzial ze wolalby zostac ze mna, pozniej dzwonil i pytal co slychac, a w koncu wrocil przed czasem ;) i nie, nie jest jakims stlamszonym pantoflarzem :)
      wydaje mi sie, ze tu nie chodzi o bycie ‚dobra’ i pozwalanie na wszystko. wystarczy miec swoje zajecie, hobby, pasje i to pociaga druga osobe, a nie bycie rzepa ktora sama sobie nie poradzi z chwila wolnego czasu.

  • MrSasha

    heh niby proste… ale jak mam sie nie denerwować że on woli być wszedzie tylko nie ze mną? I nie mowie o zazdrosci jesli chodzi o inne dziewczyny. A raczej to że on nie chce spedzac ze mna czasu. jesli sie spotykamy to z mojej inicjatywy rozmawiamy w ogole tez tylko dlatego ze ja sie odzywam. Daje mi do zrozumienia ze mam sie starac i moze bedzie chcial ze mną byc. Ale co jesli ja nawet nie mam jak sie postarac skoro spierdala przy kazdej okazji. Co jesli… facet nie chce z tobą w ogole spedzac czasu? Wtedy musisz przeciez o to zabiegać. Miec pretensje o wyjscia z innymi kiedy mowil ze dzisiaj nie ma czasu a gdy mowilaś ze chcesz jutro on mówi że zobaczymy. Nie umówi się z tobą ale usłyszysz nastepnego dnia ze nie moze bo umowil sie juz z dwiema osobami. Co moge powiedziec? Bylam pierwsza ale mnie zlales? Kurwa. A i swietny artykuł :_: