Penny Dreadful czyli jak sprzedać horror sceptykom

Dracula, Dorian Gray i Frankenstein w jednym? A komu to potrzebne?

Nie lubię horrorów. Kiedyś wciągałem horrory jeden po drugim, dziś omijam ten gatunek szerokim łukiem. Zdecydowana większość produkcji nie potrafi zbudować klimatu w który potrafiłbym wsiąknąć a jedyne w nich straszne elementy to te, w których ktoś wyskakuje zza rogu, nagle i siłą rzeczy zmusza do mrugnięcia, podczas gdy cała reszta nie robi specjalnego wrażenia. Całe szczęście, że zanim obejrzałem Penny Dreadful nie sprawdzałem jego gatunku, bo pewnie długo bym się do niego nie zabrał, choć akurat w tym serialu elementy horroru są niejako na deser, gratis.

Ciemny i brudny Londyn epoki wiktoriańskiej to idealny klimat na taką historię i choć w zasadzie mamy tu starych dobrych znajomych (Frankenstein, Dracula, Dorian Gray) o których, jak mogłoby się wydawać, powiedziano już wszystko, to jednak to nowe, serialowe wydanie robi wrażenie i bardzo daleko mu do nudy. Sam serial potwierdza też trend przechodzenia aktorów z filmów do produkcji serialowych,  nazwiska takie jak Timothy Dalton, Eva Green czy Josh Hartnett to może jeszcze nie największe na świecie gwiazdy, ale z pewnością znane i rozpoznawane.

Mamy więc ciekawy klimat, dobrych aktorów i znane, mocne historie, które łączą się w jedną opowieść. Dobrą opowieść. Taką, która ma ręce i nogi, która wcale nie popędza widza i pozwala mu zanurzyć się w niej samej i doświadczyć jej w pełni. Jest odrobina akcji, jest tajemnica, w tle czai się zdrada i dzikie żądze. Póki co brakuje mi zaskakujących zwrotów akcji, ale biorąc pod uwagę główny gatunek serialu (serial określany jest psychologicznym) pewnie się tychże nie doczekam. Nie mniej, to bardzo przyjemny (albo raczej nieprzyjemny, toż to horror) serial, nawet dla kogoś, kto na pierwszy rzut oka w takich klimatach nie gustuje. Ja nie gustowałem.

Jeśli więc nie mieliście okazji w te upalne dni wyskoczyć nigdzie nad wodę i leżycie zdychając w swoich domowych łaźniach, to polecam zajrzeć na chwilę do mrocznego Londynu. Może się okazać, że ciarki na plecach uprzyjemnią wam dantejskie sceny za oknem a kto wie, może i sami, nocą, wyruszycie na polowanie na potwory. Penny Dreadful to świeża produkcja i choć wyszedł dopiero jeden sezon to już zapowiedziano kolejny. Więc nuda zainteresowanym w oczy nie zajrzy. Podsumowując więc w dwóch słowach – zdecydowanie polecam.

  • nij

    ja się chyba jednak trochę boję.