Prawdziwy mężczyzna

Specjalnie dla wszystkich specjalistów od męskości.

I przyjdzie czas tak konieczny jak niezbyt serdeczny a oporu twego nie będzie końca. A gdy nadejdzie brzask, nim trzeci kur zapieje, udaj się nad strugę. Zabierz ze sobą brzytwę i tam dokonaj ścięcia nadmiaru włosia.

Zwykle zdarza się to zupełnie niespodziewanie. Siedzi sobie człowiek z brązową cieczą w szklance i postanawia sobie ułatwić przepływ lekarstwa. Albo po prostu nachodzi go ochota, żeby zabarwić brąz na czerń. I choćbyś spędzał akurat samotny wieczór przy kominku, to zawsze wyskoczy gdzieś Ten Prawdziwy. Albo gdy zastanawiasz się nad kupnem nowej karocy dla siebie i rodziny. Podczas konsultacji ze świtą na pewno przydarzy się taki jegomość, który będzie miał Jedyną Prawdziwą radę dla ciebie.

Albo gdy pochwalisz się, nie daj boże, że naszła cie ochota na ckliwą historię o ratowaniu damy z opresji, bo przecież nie z wieży. Nie przystoi to majestatowi! – powie zaraz Ten Prawdziwy. Hańba! – krzyknie inny. A spróbuj tylko zjeść kawałek zielonego, niemięsnego dania. Albo ubrać różowe spodnie. Albo przyznaj się, że używasz kremu do twarzy. Ani się obejrzysz a będziesz miał już tysiąc prawdziwych opinii.

Zawsze pojawia się jakiś prawdziwy mężczyzna, który z wielką chęcią oznajmi ci, że smakowe to nie piwo, a jeśli już coś do niego wlewać to tylko czystą wódkę. Zawsze trafi się jakiś baran, co będzie mówił, że różowy to kolor dla dziewczynek, kremu używają kobiety, zielone to je moje jedzenie a whisky zabarwiają tylko pizdy. Ktoś im kiedyś powiedział, że żeby być facetem, trzeba interesować się samochodami, żreć golonkę i golić się żyletką, najlepiej w rzece. Ktoś ich skrzywdził, bo teraz myślą, że by być, muszą mieć.

Tymczasem prawdziwie prawdziwy facet ma w dupie zdanie innych facetów. Ten mityczny Prawdziwy Facet, którym tak bardzo próbujecie się stać, jak będzie miał ochotę zapisać się na balet, to zrobi to bez twojego błogosławieństwa. Jak będzie chciał machnąć sobie kolorową wódeczkę, to nie będzie się krępował twoim utyskiwaniem a i w fartuszku spędzi sobotę, myjąc gary albo malując swej lubej paznokcie. Naprawdę, przedłużanie penisa przy pomocy takich atrybutów ma wątpliwą skuteczność, nawet w gimnazjum.

W byciu prawdziwym mężczyzną nie pomoże ci żadna rzecz, którą możesz kupić, którą możesz mieć większą albo bardziej męską niż inni. Nie pomoże broda drwala i siekiera w dłoni. I nawet pedalskie rurki nie przeszkodzą w byciu męskim facetem. Bo bycie facetem to kwestia charakteru.

A jak to mówią, kto się pizdą urodził, kanarkiem nie zdechnie.

  • S

    Facet powinien myśleć głową i mieć jaja, ale też powinien umieć się zachować i dźwignąć na klatę to co zrobił lub powiedział.

    ale facet w rurkach – jednak nie :)

  • W końcu ktoś stanął w obronie „facetów w rurkach”. Zawsze mnie zastanawiało od kiedy krój spodni jest wyznacznikiem męskości.
    Świetny tekst, uwielbiam Cię czytać.

  • S

    może po prostu rzecz gustu, Mi podobają się faceci w dresach i spodniach na kant :)

  • wiktor

    puenta mnie zwaliła z nóg, wcześniej nie znałem tego powiedzenia!

    moim zdaniem nie ma czegoś takiego jak „cechy prawdziwego faceta”, po prostu nim się jest bądź nie jest i tyle :D

  • Aśka

    Doskonały tekst. Ubawiłam się strasznie:)

  • No niestety – prawdziwi mężczyźni postępowali. Pili whisky bez coli mimo że im totalnie nie smakowała, po czym rzygali dalej niż widzieli – to się nazywa twardziel (szkoda tylko, że zawodów nie robili kto więcej narzyga). Tak samo z innymi tematami – piwo z sokiem to dla bab, a owszem ale skoro czasami lubię napić się piwa z sokiem gdyż przypomina mi to czasy kiedy miało się po 15 lat i piwo piło się po kryjomu i z sokiem by z ryjca nie waliło, to od razu nie czyni to ze mnie pizdy ;-).

    Prawda jest jeszcze taka, że Ci prawdziwi twardziele takich mądrości mają bardzo wiele w sobie, jednak kiedy zostaną sami ze sobą czy nawet z dziewczyną, nie potrafią palcem do dupy trafić. Wtedy prawdziwy twardziel dzwoni do swoich kolegów co piją piwo z sokiem, whisky z colą i myją gary.

    Życie.

  • Nie zgodzę się.

    Powiedzmy, że w fantastycznej rzeczywistości znajdziemy najbardziej męskiego faceta na świecie.
    Nosi rurki. Bardzo obcisłe. Jest niesamowicie pewny siebie, ma w dupie zdanie innych, ale nosi spodnie, które wyglądają jak legginsy.

    Jak myślisz, kim jest? Prawdziwym mężczyzną. Ok, całkiem możliwe. Dla siebie.

    Kim będzie dla innych? Pizdusiem w rurkach. Możesz mówić że to stereotypowe. Przykro mi, ale świat jest stereotypowy i praktycznie żadna kobieta nie będzie chciała być z facetem, który jest prawdziwym mężczyzną, ale nosi takie a nie inne spodnie.

    I charakter nie będzie miał tu nic do rzeczy, bo ciężko będzie się pokazywać z „super męskim” facetem, który nosi takie spodnie. Ciężko będzie się wychodziło na randki z „prawdziwym facetem”, który nosi legginsy. Ciężko będzie być z facetem, który w łóżku ściąga swoje spodnie dłużej niż twoje.

    • kel

      Noszenie/nienoszenie rurek nie ma nic do bycia atrakcyjnym w oczach kobiety. :) Jasne, na pierwszy rzut oka może którąś odrzucić, ale pewny siebie facet nawet w szkockim kilcie poderwie niemal każdą kobietę, jeśli tylko wie jak.

      A już kompletnie na marginesie – nie ma żadnej korelacji na linii atrakcyjność w oczach innych – stopień męskości, więc to czy kogoś kobiety będą chciały czy nie nie ma żadnego znaczenia dla tego tematu. :)

  • Kanov

    Przeczytane ostatnio: ” Prawdziwa kobieta jest w stanie zrobić wszystko sama, ale prawdziwy mężczyzna nigdy jej na to nie pozwoli…” i tyle w temacie prawdziwego mężczyzny!!:)

  • bzzz78

    Ehh…Co to za prawdziwy mezczyzna co kaleczy, dokonuje wrecz swietokradzwa na tym wspanialym bursztynowym nektarze pozbawiajac sie wspanialych doznan smakowych. Wybor whisky z cola badz samej to tak jak wybor miedzy chamskim rznieciem albo uprawianiem milosci…chyba jest roznica.

    • kel

      Jest różnica, ale wybór żadnej z wersji nie świadczy za czy też przeciw byciu prawdziwym mężczyzną. :)

  • W skrócie: Robert Biedroń jest bardziej męski niż detektyw Rutkowski.

    • kel

      Osobliwe porównanie. Nie mnie oceniać kto bardziej.