Przemoc w związku

Jeszcze do niedawna nie uwierzyłbym, że taki problem nadal istnieje. Zawsze wydawało mi się, że przemoc w związku to jakaś taka skrajna patologia, że jak mąż leje żonę to pewnie mają po 50 lat i są z ubiegłej epoki a młodych ten problem nie dotyczy. Okazuje się, że się myliłem.

Zaskoczenie

Zdziwienie moje było przeogromne, bo obracam się w takim towarzystwie, w którym podniesienie ręki na partnera jest czymś tak niedopuszczalnym, że aż oczywistym. A potem trafiłem na pewien blog, gdzie młoda kobieta pisze o tym jak partner stosował wobec niej przemoc. Zarówno werbalną jak i fizyczną.

Zamierzam więc napisać dziś kilka oczywistych oczywistości, które tak oczywiste okazują się nie być. Pewnie nigdy nie zrozumiem jak to jest, że facet tłucze cie po łbie a ty dalej chcesz z nim być, bo nigdy w takiej sytuacji nie byłem, dlatego też nie zamierzam nikogo krytykować. Nie mniej, napisać coś muszę.

Problem agresji to oczywiście nie tylko kobieta jako ofiara, bo zdarza się też przemoc wobec mężczyzn, ale nie będę się na niej skupiał bo wydaje mi się, że jest to problem jeszcze bardziej marginalny, poza tym, sprawy o których napiszę będą na tyle uniwersalne, że można będzie je spokojnie przenieść na drugą płeć.

Wiedz, że coś się dzieje

Po pierwsze, miej sama do siebie szacunek. Nie jestem specjalistą i nie mam w tej materii doświadczenia, ale wydaje mi się, że zwykle agresja nie zaczyna się od tego, że partner zdzieli cie przez łeb, bo gdyby tak było, to wiedzielibyśmy od razu z kim nie należy się wiązać. Zazwyczaj zaczyna się od słów i małymi kroczkami posuwa się dalej. Nie pozwól więc na to, by partner wyzywał cie albo poniżał. Jeśli nie jesteś z nim w łóżku (bo tam obowiązują nieco inne zasady) a on wyzywa cie od suk czy kurew, to wiedz, że coś się dzieje. To nie jest normalne.

Oczywiście, wiadomo, że czasem można pozwolić sobie na żarty, nawet mocniejsze, z przytoczonymi przeze mnie słowami, ale zwykle to jest tak, że obie strony doskonale zdają sobie sprawę z tego, że to są żarty i tylko żarty. Jeśli masz do tego jakieś wątpliwości to postaw sprawę jasno i powiedz, że sobie takich żartów nie życzysz. Nie daj sobie wmówić, że jesteś dziwna. Skoro coś ci nie pasuje to o tym mów i komunikuj. Normalny facet zrozumie, że masz pewne zasady, granice, uszanuje twoje zdanie. A jeśli nie będzie w stanie uszanować, to nie jest normalny i lepiej pozbyć się go od razu.

Ten pierwszy raz

O ile może się zdarzyć, że przemoc słowną da się jakoś nie zauważyć (bo nie mamy pewności) o tyle przemoc fizyczną widać od razu. Każde podniesienie na ciebie ręki jest przemocą. Jeśli gość się na ciebie zamachnął, umyślnie uderzył to zwyczajnie uciekaj od niego. Czym innym jest nieumyślne odepchnięcie w trakcie żartobliwych przepychanek a czym innym jest odepchnięcie w złości i bardzo łatwo to odróżnić. Jeśli nie nazwałaś jego matki kurwą a jemu samemu nie zrujnowałaś życia, to nie ma prawa na ciebie podnieść ręki a nawet wtedy powinno to wzbudzać twoje wątpliwości.

Nie wspominam już nawet o gwałcie, bo wydaje mi się to już tak oczywiste, że aż nie wymagające tłumaczenia. Nie chcesz tego z nim robić – nie rób. Małżeński obowiązek polega na tym, że masz prawo nie mieć ochoty a jego obowiązkiem jest to uszanować.

Nie licz na zmiany

Uważam, że to kluczowa sprawa w takich sytuacjach. Wydaje mi się, że pokrzywdzeni często starają się w jakiś sposób usprawiedliwiać agresorów, albo liczą na to, że ci się zmienią. Otóż nie zmienią.

Generalnie jestem zwolennikiem dawania drugich szans i byłbym hipokrytą gdybym tu ich nie chciał dawać, jednak sprawa jest na tyle delikatna, że należy postawić jasne granice. Posłużę się mocno hipotetyczną sytuacją. Jeśli nazwałaś jego matkę kurwą i zniszczyłaś mu życie a on cie za to zdzielił, to uważam, że możesz mu raz wybaczyć. Ale tylko raz i jednocześnie musisz dać mu do zrozumienia, że nie pozwalasz sobie na takie zachowanie. Następnym razem odchodzisz od niego, zgłaszając się na policję. Oczywiście on nie miał prawa ciebie uderzyć nawet w takiej sytuacji (tak samo jak ty nie miałaś prawa nazwać jego matki kurwą) ale potrzebowałem mocnego, kontrastującego przykładu.

Z kolei, jeśli dostałaś, bo zupa była za słona (czyli każdy inny możliwy przypadek, który nie powinien wzbudzać aż tak silnych emocji) uciekaj od niego natychmiast. I nie ważne, że kredyt, dom i dzieci. Twoje zdrowie i życie jest najważniejsze, z całą resztą jak będziesz zdrowa to sobie poradzisz.

Epilog

Podsumowując, nie daj sobą pomiatać. Jeśli od początku postawisz sobie nieprzekraczalną granicę i będziesz się jej sztywno trzymać to będzie dobrze. Bo on może próbować je przekroczyć, wielu na pewno będzie próbowało, ale jeśli będziesz konsekwentna i nie dasz ich przesunąć, będziesz bezpieczna. I naprawdę, nie warto dawać kolejnych szans. Tu w końcu chodzi o twoje życie.

Źródło zdjęcia: 1

  • Kamila Łońska-Kępa

    Bardzo się cieszę, że o tym napisałeś, bo jest mi to temat szczególnie bliski.
    Fajnie, ze faceci o tym piszą. Bo my kobiety, my ofiary – strasznie się wstydzimy, własnie dlatego, ze dla wielu przemoc to tylko tam gdzie patologia. A tymczasem to nieprawda.
    Tak, masz rację w tym przypadku nie ma „drugich szans”, nie może być.

  • ogrodniczka

    a ja powiem tak, mnie i mojego faceta agresja w lozku kręci. gdyby ktos zobaczyl co robimy, prawdopodobnie moj facet mialby sporo tlumacznia przed policją pewnie :P jestem przezywana, bita, kneblowana. wszystko oczywiscie za moja zgodą i wyłącznie w łóżku. nie wyobrazam sobie, tak samo i on, zeby mogl podniesc na mnei rekę, lub chociaz przezwac mnie podczas kłotni, rozstania, czegokolwiek bez podtekstu seksualnego

    • kel

      Agresja w łóżku to oczywiście zupełnie inna para kaloszy. :)