Co wolno mężczyznom i dlaczego nie mogą się malować?

  • by
  • Opinie

Dlaczego przerażeni chłopcy tak bardzo boją się gender?

Geneza

Niecałe dwa tygodnie temu wybuchła mini-aferka w internecie, a że dotyczyła ona nieco bliskiej mi tematyki różnic między płciami, postanowiłem zabrać więc głos. Jednak jako, że jestem konsekwentnie leniwą bestią, odczekałem te prawie dwa tygodnie, żeby emocje wszystkim nieco ochłonęły. No dobra, może nie dlatego odczekałem, ale zawsze dobrze jest sobie dorobić jakąś wiarygodną teorię do własnej prokrastynacji. Ale do rzeczy.

Wszystko zaczęło się od niewinnego twitta:

Niedługo później miały miejsce pierwsze kontrowersje:

Czy mężczyźnie wolno się malować?

Tak sobie myślę, że słaba to musi być męskość, której zagraża kredka do oczu, trochę łez albo brak prawa jazdy. Pominę kompletnie fakt, że sam Krzysztof Bosak regulował sobie brwi, a na spotkania wyborcze przychodził z tapetą na gębie,  bo zarzucanie hipokryzji politykowi ma tyle samo sensu co mówienie, że piłkarska Ekstraklasa to inna dyscyplina sportu niż piłka nożna – niby można, ale po co, skoro wszyscy o tym wiedzą. Zresztą, sam Krzysztof pisał w kolejnych tweetach, że jak ktoś jest klaunem pracującym w cyrku, to spoko, można się malować, więc dlatego pewnie tej belki w swoim oku nie widzi. Problem jednak nie dotyczy jednego, głupiego polityka i tylko jednej jego kretyńskiej wypowiedzi.

Bo widzisz, tak jak jestem zdania, że kobiety mają bardziej przechlapane w życiu, bo muszą dużo więcej wszystkim wokół udowadniać, tak są pewne aspekty, w którym ten patriarchalizm i narzucana płeć kulturowa, ma również negatywne skutki dla samych facetów. Jednym z takim skutków jest fakt, że na 100 000 mieszkańców, mamy blisko 24 samobójców i “zaledwie” 3 samobójczynie. Nie chcę oczywiście przez to powiedzieć, że zakazywanie malowania się facetom prowadzi wprost do odbierania sobie przez nich życia, bo to dużo bardziej skomplikowana kwestia, natomiast chcę zwrócić twoją uwagę na pewne zjawisko.

Samoakceptacja

Czasami jest bowiem tak, że Paweł, Rafał albo Antek, interesują się modą, są wrażliwi, albo lubią o siebie dbać bardziej niż inni. I wtedy zaczyna się problem, bo społeczeństwo, w szczególności nasze społeczeństwo, nie lubi takich jednostek. U nas jak tylko odrobinę wystajesz przed, nad, pod, lub obok szeregu, to zaraz masz dziesiątki chętnych do pokazania ci, jak powinieneś żyć. To się tyczy oczywiście każdej dziedziny, ale w tej jednej szczególnej, ma równie szczególne znaczenie.

W grę bowiem wchodzi samoakceptacja.

Paweł, Rafał i Antek dostają od społeczeństwa komunikat, że coś jest z nimi nie tak. Bo przecież faceci nie płaczą. Przecież faceci nie mogą interesować się kosmetykami. Faceci nie mogą nie lubić sportu. Coś przecież musi być z nimi nie tak, skoro lubią kolor różowy a wieczorami oglądają komedie romantyczne, prawda?

No właśnie nie prawda.

Jeśli ktoś chce sobie być tym stereotypowym, super-męskim facetem, co to żuje pszczoły gdy ma ochotę na miód, to spoko. Niech nim będzie.

Ale jeśli ktoś nim nie chce być, to też spoko.

Faceci też płaczą i to jest spoko

Nie ma nic złego w tym, że chłopak będzie się malował, tak jak nie ma nic złego w tym, że dziewczyna nie będzie tego robiła. Złe jest narzucanie innym stylu życia tylko dlatego, że mają siusiaka, albo tylko dlatego, że mają cipkę. Złe jest wtłaczanie innych w schematy, w które oni sami nie mają ochoty wchodzić. Złe jest mówienie innym co mają robić, albo jak mają żyć.

Nie daj sobie nigdy wmówić, że coś ci wypada, albo nie wypada robić tylko dlatego, że masz taką a nie inną płeć. Jak masz ochotę się malować – rób to. Jak masz ochotę płakać – płacz. Jak masz ochotę pójść na mecz piłki nożnej, przeklinać, czytać czasopisma o modzie, pomalować sobie paznokcie, ubrać się w spódniczkę, albo ubrać się w spodnie – zrób to.  To jest twoje życie i masz prawo żyć po swojemu i nikomu nic do tego.

A jak się to komuś nie podoba, no to cóż, to on ma problem, nie ty.