Każdy z nas ma takie smaki, które kojarzą mu się z dzieciństwem. Dziś mam dla was 10 moich.
Każdy z poniższych smaków kojarzy mi się w jakiś sposób z dzieciństwem, kolejność całkowicie losowa:
Mulatek

Mulatek to absolutny faworyt wśród wafelków. Żaden, po prostu żaden nie może się równać z tamtym smakiem. Zdaje się, że nadal go produkują, ale dziś już raczej nie jadam słodyczy.
Chio Chips

Chio Chipsy pamiętam jeszcze z czasów przedszkola, gdy mieliśmy organizowane jakieś konkursy w których nagrodami były właśnie czipsy i różne gadżety związane z marką. Pamiętam, że byłem nieziemsko dumny z powodu wygrania małej flagi z logo. Wbiłem ją później w ziemię któregoś z kwiatków mamy. Tu mnie pamięć zawodzi, ale chyba nie była zadowolona.
Guma Turbo

Absolutny klasyk, must-have dzieciństwa.
Oranżada Grodziska

Grodziską wspominam bardzo miło. Była pakowana w grube, szklane butelki i smakowała wyśmienicie. W tamtym czasie zwyczajnie rządziła na rynku.
Mleko w proszku

Chodzą plotki, że ktoś kiedyś to mleko zalewał wodą. Nie wiem, ale ja tam jadłem sam proszek.
Oranżada w proszku (w rurce)

Podobnie jak przy mleku, nikt tego nie rozwadniał. Jeden z hitów w sklepiku szkolnym. Wcale bym się nie zdziwił jakby właśnie na tym robiono wtedy największy biznes. Konkurować z oranżadą w proszku mogły wtedy jedynie…
Lody Sopelki

Sopelki, czyli zamrożona woda zabarwiona “farbką”. Smaku to prawie nie miało, ale było zimne i dało się za 30 groszy zaspokoić nieco pragnienie. Te na zdjęciu to już inny model.
Guma Shock

Nic nie wykrzywiał tak naszych mordek jak guma Center Shock. Zjeść bez zająknięcia – to był dowód bycia twardym.
Chrupki Bingo

Chrupki bingo to czas podstawówki. Miałem wtedy taki mały rytuał, raz w tygodniu dziadek kupował mi komiks Kaczora Donalda a ja czytałem go, szamając w międzyczasie chrupki. Ten karygodny brak szacunku do książek pozostał mi do dziś.
Zupa owocowa

Zdecydowanie czasy przedszkola. Nie pamiętam już czy lubiłem zupę owocową czy nie, natomiast na pewno jest to smak, który kojarzę z dzieciństwem. Dziś na pomysł zjedzenia czegoś gotowanego, słodkiego i do tego z makaronem nie dam się namówić.
Foto z nagłówka: afu007

OMG, Shocki to było coś!
Ja osobiście dodałabym jeszcze podjadanie słodkiej, granulowanej herbaty na sucho. Taki tam post PRL-owski zwyczaj :D
Też podjadałem. :)
I jeszcze gumy Turbo z naklejkami!
I babciny sernik, to było coś...
Ja jeszcze do dziś mam okazję zajadać się babcinym sernikiem. :)
Ja przejąłem 'sernikowe' stery, ale niestety, nie jestem w stanie osiągnąć takiego smaku :P
Z babcią nie wygrasz. :)
smaki dzieciństwa. to brzmi tak miło. a ktoś ma w pamięci jeszcze te od których każdy chciał uciec? jajko w szarym sosie ze stołówki w podstawówce to tylko jeden z przykładów smaków które zapamiętam do końca życia! :)
Zacząłem się właśnie zastanawiać, ale poza standardowymi (szpinak etc.) nic nie przychodzi mi tak od razu do głowy. :)
Jajko w sosie chrzanowym uwielbiałam! Najgorsza była wątróbka z cebulą- obowiązkowa w przedszkolu. I różowy kisiel.
Czytanie niektórych wpisów sprawia, że czuję się cholernie stary !!! :)
Dla mnie smakiem dzieciństwa były słodycze, zwykłe czekoladowe groszki, sprzedawane w szkolnym sklepiku NA SZTUKI.
Herbovit (czy jakoś tak), paskudny napój oranżadopodobny, sprzedawany w butelkach "śmietanówkach" ze sreberkiem jako zamknięcie...
No cóż, wybacz. ;)
Możliwość komentowania została wyłączona.