Wierzysz w suplementy diety, herbatki cud i tabletki na odchudzanie? To przestań.

Najpierw przeczytaj historię kobiety, która żeby schudnąć postanowiła sprawić sobie tasiemca.

Przeczytane? Super, możemy rozmawiać dalej.

Jeśli masz problemy z otyłością, uważasz, że jesteś gruba, albo tak nie uważasz ale jesteś to zadaj sobie pytanie, ile minęło zanim doprowadziłaś się do takiego stanu? Jeden posiłek? Dwa dni? Miesiąc? Pięć lat?

Zwykle jest tak, że człowiek zapuszcza się długimi latami zanim dojdzie do wniosku, że z tą wagą to już chyba trochę przesada. I generalnie nie byłoby tu żadnego problemu, gdyby nie fakt, że ten sam człowiek zamiast się przez chwilę zastanowić nad sobą, woli pójść na skróty. I ten sam człowiek zamiast przez chwilę pomyśleć, liczy na magiczne tabletki, herbatki, diety cud, super ćwiczenia, Chodakowską czy inne czary mary. Takie wiecie, co to działają od razu, bo w sumie nie chce się ruszyć dupy a jedzenie wciąż takie dobre, ciężko sobie odmówić. Pozwól zatem, że cie uświadomię.

Żadne tabletki, herbatki, suplementy diety, mega diety cud czy programy ćwiczeniowe nie sprawią, że schudniesz znacząco w tydzień. Nawet w dwa tygodnie. Po pierwsze, wszystkie tabletki i herbatki to pic na wodę fotomontaż. To znaczy one jakoś tam działają. Ale żadne nie jest ci potrzebne. Suplementy diety są tylko po to, byś wyskoczyła z kasiorki i byś czuła się lepiej z myślą, że to przecież już samo sprawia, że chudniesz. Takie placebo.

Najstarszym i zarazem najskuteczniejszym sposobem na zrzucenie wagi jest przestać żreć. Macie w sieci tabele z różnymi aktywnościami ruchowymi i z ilością kalorii jaką można spalić. Zróbcie trochę matematyki i policzcie ile jesteście w stanie zjeść przez jeden dzień. Śniadanie + obiad + kolacja + coś pomiędzy posiłkami + picie. Większość z was nie będzie miała problemu ze zjedzeniem takiej ilości kalorii jednego dnia, by na drugi dzień nie być w stanie w jakikolwiek sposób ich spalić. Wniosek? Jak za dużo wpieprzasz, to nawet największa aktywność ruchowa nie pomoże. I naprawdę, nie piszcie nawet o tym, że ktoś tam może być chory i że to nie wystarczy. Pisałem już o tym, żebyście nie oszukiwały same siebie. Nazywajmy rzeczy po imieniu, zdecydowana większość osób otyłych to nie osoby chore tylko osoby które się obżerają. Jedyną receptą na ich wagę jest zaprzestanie obżerania się + aktywność ruchowa.

Nie ma magicznych tabletek dzięki którym możesz zajadać się pączkami i nie tyć.

Nie ma herbatki dzięki której tłusta kiełbasa z rożna zamieni się w dietetyczne danie.

Nie ma półśrodków, trzeba przestać tyle jeść. I trzeba być wytrwałym. Trzeba sobie coś postanowić i konsekwentnie do tego dążyć. Ot, cała tajemnica.

Podśmiewałem i podśmiewam się trochę z fenomenu Chodakowskiej, bo wystarczy zapytać kogoś wykształconego w kierunku wychowania fizycznego by wyrobić sobie o jej metodach zdanie. To, że jest znana nie oznacza, że jest dobra, ale nie chcę się zagłębiać w ten temat, bo raz że mnie osobiście brakuje w nim wiedzy a dwa, że są też pozytywne aspekty jej działalności. Nastała moda na ruch. Ważne, żeby coś robić. Bo to jest zwyczajnie zdrowe. I jeśli Chodakowska sprawia, że ktoś konsekwentnie robi przysiady to piątka dla niej. I dla robiącego te przysiady też. Oby tak dalej. Jednej wystarczy muzyka, druga potrzebuje filmików. Fine by me.

Tylko proszę was nie myślcie, że da się coś przyśpieszyć, że da się to zrobić łatwo i przyjemnie. Nie da się. Nie bez szkody na zdrowiu. Każde pójście na skróty kiedyś się na tobie odbije – możesz być tego pewna. Tak jak kobieta z artykułu na początku.

photo credit: JonathanCohen via photopin cc