Pytanie niby proste a takie trudne, bo przecież co człowiek to interpretacja. Ja jednak postaram się wyciągnąć jakiś męski, wspólny mianownik.

Mówi się, że my mężczyźnie jesteśmy prości, że zazwyczaj mówimy, komunikujemy się wprost. I tak pi razy oko rzeczywiście tak jest, ale są takie sytuacje, myślę sobie wspólne dla wszystkich facetów, że z tą prostotą i z tą komunikacją wprost to jednak coś nie halo. Taką sytuacją jest rozmowa o naszych uczuciach.

Na temat męskich uczuć powstało wiele skeczy i dowcipów i tak w gruncie rzeczy to wszystkie mają w sobie ziarno prawdy. Pierwsza rzecz jaka przychodzi mi na myśl pojęcia “męskie uczucia” to utwór Jona Lajoie i tekst jednej ze zwrotek: I don’t have feelings, cause feelings are gay.

Niby to satyra ale wydaje mi się, że jest takie podświadome przekonanie, że rozmawianie o uczuciach jest mało męskie. Wypowiedzenie magicznego kocham cie skarbie przy kumplach brzmi niemal jak oświadczyny a już po ślubie jest kolejnym dowodem na bycie pod pantofelkiem. To wszystko oczywiście bzdury, no ale prawda sobie a rzeczywistość sobie.

Druga rzecz jaka mi przychodzi na myśl mówiąc o męskich uczuciach to odcinek “Przyjaciół” z Brucem Willisem i sytuacja z otwieraniem pewnej bramy – raz otworzona brama uczuć nie chce się potem zamknąć i z męskich twardzieli stajemy się słabymi płaczkami. W tym też jest ziarno prawdy, w końcu nie da się sprawić by facet był wylewny uczuciowo jedynie wybiórczo – albo bierzesz cały pakiet albo wcale. A przecież nie umawiałaś się z taką ci(a)pą, prawda?

Kobiety bardzo by chciały, by je zapewniać za każdym razem o swej dozgonnej miłości, może nie wszystkie i nie za każdym razem ale generalnie rozchodzi się o to, by mówić i to częściej niż do tej pory. Bo one lubią czuć się kochane ale także lubią gdy im o tym mówisz.

Facet z kolei nie ma nic przeciwko temu, by ona czuła się kochana, ale ma dużo przeciwko temu, by o tym gadać. Faceci ogólnie nie lubią za dużo gadać, zwłaszcza o oczywistych oczywistościach. Zbędne słowa są zbędne. Stąd właśnie często fajna dupa jest fajną dupą a nie uroczą, rudowłosą trzydziestolatką po marketingu, pasjonującą się wyścigami konnymi. Przecież każdy facet potrafi sobie sam zdefiniować fajną dupę. I tak właśnie zamiast gadać facet woli działać. Takie działanie, troszczenie się o drugą osobę jest naszym wyrazem miłości. Rzeczy małe, ale z myślą o tej drugiej połowie. A to zaproszenie do kina, a to pójście na spacer, nawet przykrycie kocem w zimny wieczór i zaparzenie herbaty jest dla nas dowodem miłości. Jasne, to nie wymaga wielkich poświęceń i wielkiego wysiłku, ale wymaga myślenia o was, drogie kobietki. W czasach gdy ciężko o królewny zamknięte w wieżach, ciężko również o poświęcenia godne rycerzy.

Może to jedynie mój punkt widzenia, ale właśnie to myślenie o was zdefiniowałbym jako męski wyraz miłości. No bo cóż po słowach, jeśli myśli się o zupełnie czym innym? Co po takim werbalnym kocham cie, jeśli przez cały czas kombinuję jak tu zrobić, żeby ostatni kawałek pizzy wylądował jednak w moim brzuchu a będąc w sklepie wolę kupić sobie dwa kolejne piwa niż tobie tabliczkę czekolady? Chyba lepiej nie mówić nic i cały czas myśleć o drugiej połówce niż mówić, wyznawać miłość słowami a myśleć idźże już głupia babo do tej kuchni.

photo credit: Jose Luis Mieza Photography via photopin cc