Przyszła do mnie ostatnio taka myśl, że kobietom wcale nie zależy na tym by były kochane. To mężczyźni tego chcą, natomiast paniom chodzi zupełnie o co innego.

Oczywiście, ani nie jestem kobietą ani nie siedzę w waszych głowach ale staram się was obserwować, analizować i zrozumieć. Niektórzy twierdzą, że to niemożliwe, że się nie da was zrozumieć ale przecież nie zaszkodzi spróbować, prawda? I taka myśl mnie naszła, że kobiety wcale nie chcą być kochane. Wydaje się wam, że chcecie ale tak naprawdę chodzi wam o coś innego.

Internet jest pełen historii o tym, jak to na wieczorach panieńskich przyszłe panny młode szły na całość, o tym, że to właśnie te zajęte są najłatwiejsze i najprościej z nimi wylądować w łóżku. Zawsze mnie zastanawiało jak to możliwe, przecież biała suknia, miłość ukochanego to podobno żeńska domena. Dlaczego więc kobiety miały by chcieć to psuć?

Zaraz się podniosą głosy, że jak kobieta czuje się kochana to nigdy, przenigdy nie zdradzi a nawet się nie uśmiechnie do obcego faceta. No ok, tylko że wiele kochanych kobiet i tak zdradza. Wiele kochanych kobiet i tak nie czuje się szczęśliwa mimo, że znajdują się w związkach o których od zawsze marzyły. Coś im tam nie gra, coś powoduje, że nie mogą się do końca cieszyć życiem. Zwykle wtedy pojawia się “gość z błyskiem w oku” i porzucają ten “wymarzony” związek. Zapytajcie się siebie i swoich przyjaciółek “co musi facet” to zdecydowana większość powie, że musi mieć ten błysk w oku, to coś. No dobra ale co to jest? No nie wiem. Nie potrafię tego określić.

To mężczyźni chcą być kochani. To my potrzebujemy miłości, podziwu. Kobiety się bez tego obędą. Jak myślicie, dlaczego kobiety tak często trafiają na palantów? Dlaczego tak wiele kobiet ciągnie do tych złych chłopców? Przecież nie dlatego, że oni je kochają. Ileż jest historii, że gość sobie swoją kobietę zwyczajnie używa a ona za Chiny Ludowe nie chce od niego odejść? To wszystko tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że kobietom wcale nie zależy, by mężczyźni ich kochali.

Kobiety chcą być chciane, pożądane.

To właśnie to jest tym czymś, tym błyskiem w oku. Drogie panie, uwielbiacie jak przystojniaki patrzą na was z niemal zwierzęcym pożądaniem. Jeśli wasi partnerzy was kochają ale nie pożądają to czujecie się nieszczęśliwe. Jeśli was pożądają a nie kochają to jesteście w stanie to znieść, jakoś wytłumaczyć, potraficie z tym żyć. To właśnie stąd bierze się zjawisko zdrady na chwilę przed ślubem i już po nim.

Zawsze też zastanawiał mnie fenomen łapania faceta na dziecko. Dlaczego ktoś miałby chcieć kogoś utrzymać przy sobie na siłę? Kto to w ogóle wymyślił? Przecież to się nie trzyma kupy. Ale jak założyć, że kobiety od bycia kochaną wolą być chcianą, to wszystko staje się dla mnie jasne. Kobieta zachodząca ciążę by utrzymać przy sobie faceta jest podwójnie zabezpieczona – bo po pierwsze, mało który facet tak po prostu ją wtedy olewa i choć nie jest kochana to na pewno w pewien sposób jest potrzebna, a po drugie gdy już dziecko się urodzi to ono w całości zaspokoi jej potrzebę bycia chcianą. Z takiej perspektywy to rozwiązanie nie tylko nie jest głupie ale jest nawet bardzo korzystne.

W zasadzie ta obserwacja tłumaczy wiele niezrozumiałych dla mnie dotąd spraw. Ciekaw jestem opinii samych kobiet. Myślicie, że coś w tym rzeczywiście jest, czy może z całą stanowczością zaprzeczycie? :)

Źródło zdjęcia: sxc.hu