Podsumowanie roku 2014 i plany na 2015.

Kilka lat temu stojąc na wrocławskim rynku i oglądając pokaz noworocznych fajerwerków pomyślałem sobie, że kolejnym roku chciałbym być zwyczajnie szczęśliwy. Nie życzyłem sobie zdrowia, pieniędzy czy sukcesów, tylko zwykłej szczęśliwości. Dziś przypominam sobie tamten moment, bo był to jeden z ciężkich dla mnie okresów, i stwierdzam, że nawet jeśli lekko po czasie, to spełniło się. Jestem zwyczajnie szczęśliwy.

Co było?

Jestem szczęśliwy bo ten rok był dla mnie przełomowy pod wieloma względami i po prostu mi się udał. Wiem, że trochę się powtarzam, ale naprawdę nie mam zbyt wielu powodów do narzekania, bo po raz pierwszy od wielu lat wszystko jest na dobrej drodze i wszystko układa się tak jak powinno. Jasne, mogłoby być szybciej, lepiej, więcej, ale szczerze mówiąc nigdy nie byłem skory do takich wyścigów i porównań, zawsze starałem się doceniać to co mam. Z perspektywy osobistej ten rok wywrócił nieco w moim życiu. Rzuciłem studia, zacząłem pracę. Dziś po tych kilku miesiącach od tamtej decyzji nie żałuję i myślę, że to właśnie dzięki temu jestem tak pozytywnie nastawiony. Z perspektywy blogowej, no cóż, zacznijmy od początku.

W marcu napisałem posta na fejsbukowej ścianie, że miło mnie zaskoczyliście. Miało być was mniej, przyszliście tłumniej i jest w ogóle super wypas. W marcu było was pięćset osób na FB i to była liczba dla mnie ogromna, bo jeszcze pod koniec 2013 myślałem, że przekroczycie ją dopiero na koniec 2014. Gdyby było gorzej zwinąłbym manatki i skończył z blogiem.

Post użytkownika Męskie Pisanie.

W marcu moje oczekiwania poszły w górę i nieśmiało zacząłem marzyć o tysiaczku. Tysiąc pękł w lipcu. Od tamtej pory przestałem estymować liczbę fanów. Będzie co będzie. Teraz jest was blisko 1800 osób. Nie muszę wam mówić, że to ponad trzy razy lepiej niż zakładałem sobie rok temu, prawda?

Google Analytics też wypada dużo lepiej. Wrzucę wam kilka screenów, żebyście popatrzyli.

Tyle was było w tym roku.

A tak to wygląda dla każdego miesiąca. Ogólnie rzecz biorąc, statystyki rosną.

A to wpisywaliście najczęściej by do mnie trafić.

A to wpisywaliście najczęściej by do mnie trafić.

Druga połowa roku była w moim wykonaniu nieco słabsza (mniej wpisów), ale wpływ na to miało kilka czynników, które się na siebie nałożyły, a o których szkoda tutaj pisać. Najważniejsze w mijającym roku było to, że ciągle tu jestem, że jest coraz lepiej i mam sporo pomysłów na kolejne miesiące a nawet lata. Zanim jednak do tego przejdziemy, jako bonus, wybrałem 5 dziwnych haseł które wpisaliście w wyszukiwarkę, by do mnie trafić.

Naprawdę nie wiem jak się do tego odnieść. Zwracam waszą uwagę, że na to hasło były aż cztery wizyty!

Naprawdę nie wiem jak się do tego odnieść. Zwracam waszą uwagę, że na to hasło były aż cztery wizyty!

Też cztery wizyty, ale to akurat komplement. Wiadomo, że u mnie tylko dobre cycki.

Też cztery wizyty, ale to akurat komplement. Wiadomo, że u mnie tylko dobre cycki.

Człowiek raz napisze tekst o zegarze na ścianie a potem przez lata robi za specjalistę i autorytet od zegarków.

Człowiek raz napisze tekst o zegarze na ścianie a potem przez lata robi za specjalistę i autorytet od zegarków.

No cóż, współczuję.

No cóż, współczuję.

Gdyby jakiś facet jeszcze nie wiedział jak bardzo kobiety potrafią analizować. Na wszelki wypadek przypomnę, że największe zmiany przychodzą po randce numer 14.

Gdyby jakiś facet jeszcze nie wiedział jak bardzo kobiety potrafią analizować. Na wszelki wypadek przypomnę, że największe zmiany przychodzą po randce numer 14.

Generalnie to był bardzo dobry rok i jestem z niego zadowolony.

Co będzie?

Troszkę już o tym wspomniałem we wczorajszym wpisie, ale zacznijmy od początku. Punktem wyjściowym będzie nowy design bloga. Pracuję już nad nim od jakiegoś czasu, choć w ostatnich tygodniach trochę zaniedbałem ten temat, to z całą pewnością mogę powiedzieć, że nowy szablon na pewno się w tym roku wydarzy. Co więcej, będzie to pierwszy autorski szablon (no dobra, będę miał odrobinę pomocy) i będzie nie tylko najładniejszym który do tej pory był na Męskim Pisaniu ale będzie również należał do jednego z najładniejszych w całej blogosferze. Sporą część konceptu już mam w głowie i na kartkach, zostało jeszcze kilka detali do przemyślenia a później już tylko klepanie kodu.

Nowy design pozwoli mi na bliższy memu sercu dobór tematów na nowe wpisy. Jeszcze w styczniu powinny się pojawić dwa regularne cykle tematyczne, ukazujące się raz w tygodniu. Nie będą niczym przełomowym, jeśli obserwujecie inne blogi to na pewno domyślacie się co to może być, ale uznałem, że takie rzeczy powinny się znaleźć na nowym Męskim Pisaniu. Pojawi się też przynajmniej jeden nieregularny cykl (bardziej kącik) związany z (pop)kulturą. Mocniejszy nacisk będę kładł na lifestyle (bo takiego prawdziwego lifestyle’u jeszcze było tutaj mało) i właśnie kulturę. Oczywiście, najpopularniejsza tematyka dotycząca relacji damsko-męskich nadal się tutaj będzie pojawiała, ale ogólnie rzecz biorąc, pojawi się więcej treści dla facetów.

Na dniach pojawi się newsletter. Większość z was przychodzi tu za pomocą fejsbuka, jest też część, która po prostu kilka razy w tygodniu zagląda na główną stronę sprawdzając, czy nie ma niczego nowego, a teraz pojawi się narzędzie, dzięki któremu nie przegapicie żadnego wpisu. Nie będę wam rozsyłał spamu (sam go nie lubię), nie będę wysyłał dziesięciu maili dziennie, będzie to kilka (2-3) wiadomości w tygodniu o nowych wpisach, ale z unikalną treścią. Ci, którzy na newsletter się zapiszą, zawsze będą wiedzieli i mieli więcej z tego tytułu. Jeśli pojawią się jakieś konkursy, promocje czy inne ciekawe rzeczy, to właśnie subskrybenci newslettera dowiedzą się pierwsi. To będzie też fajny sposób dla niektórych, na polemikę z moimi tekstami – wiem, że nie wszyscy lubią zostawiać publiczne komentarze, więc zamiast tego, będziecie mogli po prostu odpisać na maila i zwyczajnie podyskutować ze mną.

Zamierzam także uaktywnić bardziej swoje prywatne profile (zwłaszcza na instagramie, który od jakiegoś czasu porzuciłem z przyczyn ode mnie niezależnych), więc jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, to zasubskrybujcie mnie tam, bo naprawdę będzie warto.Niezmiennie przypominam, że nie przyjmuje zaproszeń do znajomych od ludzi, którzy ze mną nie zamienili choćby zdania, więc nawet nie próbujcie.

Ale w zasadzie najważniejszą zmianą będzie to, że od 2015 roku Męskie Pisanie jest blogiem dla ludzi z dystansem. Tylko tyle i aż tyle. W najbliższych dniach wyjaśnię to w osobnym wpisie, ale myślę, że to dość jasne hasło.

To tyle jeśli chodzi o takie najważniejsze rzeczy, o których już mogę napisać. Jest jeszcze kilka tematów, które się pojawią w późniejszym czasie ale są one na zbyt wczesnych etapach realizacji, żebym mógł już się nimi chwalić. Mogę was jednak zapewnić, że to będzie świetny rok i mam nadzieję, że przełomowy dla bloga.