Przejdź do treści

Włącz myślenie

 

Konfrontujesz przeczytane/obejrzane newsy z innymi źródłami? Jesteś ciekawy prawdy? Dociekasz kontekstu? Czy może łykasz wszystko jak młody pelikan?

Całkiem niedawno byliśmy świadkami jak poważną konferencję prasową pewnej komisji śledczej sparaliżowali internauci, ponieważ organizatorom nie udało się ukryć loginu jednego z członków rozmowy na Skypie. Każda osoba znająca choć odrobinę zasady działania programu doskonale wiedziała, że to zwyczajna, spontaniczna akcja ludzi. Co mnie naprawdę w tej sytuacji zaskoczyło, to późniejsze tłumaczenia i sugerowanie, że to była zorganizowana akcja i że trzeba uruchomić prokuraturę. Zastanawiałem się, jak można takie głupoty wygadywać, jak można wypowiadać się o rzeczach o których albo się nie ma zielonego pojęcia, albo nie ma się żadnego doradcy, który by wytłumaczył jak te internety działają. Oświecił mnie przyjaciel.

Gość też bystry internetowo, nie miał problemów z wykryciem przyczyny zamieszania i również się zastanowił dlaczego, bądź co bądź czołowy polityk partii, wygaduje takie bzdury. Zapytał się więc swoich rodziców, czy wiedzą o co w tym wszystkim chodzi, czy wiedzą w ogóle o czym ten człowiek w telewizji wygaduje. Oboje, choć mają wyższe wykształcenie, nie są zamknięci na technologię i korzystają z komputera, ba, nawet samego Skype’a, stwierdzili, że nie mają pojęcia. Wszystko okazało się jasne, bo rzeczywiście, większość ludzi może nie mieć pojęcia o czym tam wygadują i reakcja polityka na partactwo organizatorów była zwyczajnie cyniczna. Ciemny lud to kupi, ciemny lud i tak nie wie co się dzieje.

Warto też się przyjrzeć sprawie AdBustera opisanej choćby przez Mediafuna. Ktoś wrzucił w sieć spreparowanego screena wiadomości i to wystarczyło, by kilka osób w to uwierzyło i podało dalej. Nikt z wykopujących nie sprawdził wiarygodności a news poszedł w świat. Tak samo mało kto sprawdza wiarygodność obrazków na Kwejkach czy Demotywatorach. Przestałem zaglądać na te portale gdy admini zaczęli wrzucać obrazki dotykające polityki a często zwyczajnie kłamliwe, dodawane przez gimbusiarnię myślącą, że zna się na gospodarce czy innych dziedzinach życia. Takie pisane na poważnie “wina Tuska”, gdy ktoś wdepnął w psią kupę na chodniku. A ludzie lajkowali i szerowali, nie zastanawiając się na wiarygodnością.

Dziś czytam o tym, że media podały informację o śmierci Maciej Musiała, podczas gdy sam zainteresowany jest cały i zdrowy a ktoś zwyczajnie zrobił sobie dowcip. I nie mówimy tu o serwisach plotkarskich, tylko o poważnych telewizjach, które umieściły taką niesprawdzoną informację na “paskach” na dole ekranu.

W mediach nie pojawiają się informacje. W mediach pojawiają się emocje, bo dzięki emocjom rosną później wykresiki klikalności, odwiedzin, oglądalności. W mediach przedstawia się opinie ludzi, bo nic tak nie budzi emocji jak opinie, zwłaszcza te odmienne. W mediach wyrywa się zdania z kontekstu, by zabrzmiały tak jak się widzi redaktorom. Nie wierzycie? Poczytajcie sobie newsy sportowe i jeśli znacie język angielski to skonfrontujcie je z oficjalnymi wiadomościami na oficjalnych klubowych stronach. Okaże się, że albo tłumaczył to jakiś student-stażysta, albo ktoś świadomie przetłumaczył to po swojemu, bo tak było wygodnie.

Ja tu piszę o ledwie kilku przykładach, które sam jestem w stanie zdemaskować, ale jak widać jest tu mowa zarówno o poważnych sprawach (katastrofa smoleńska) jak i błahych (newsy sportowe). A jestem pewien, że jeszcze łatwiej o nierzetelne wiadomości na tematy o wiele bardziej skomplikowane i trudniej weryfikowalne. Papier wszystko przyjmie, z ekranu też można powiedzieć cokolwiek, tylko ile to ma wspólnego z prawdą musisz samemu poszukać. Ja wiem jak przyjemnie jest wrócić po ciężkim dniu do domu, włączyć ekran i bezmyślnie się wgapiać, przeglądnąć demoty albo rzucić okiem na ciekawostki na wykopie, tylko czy jesteś gotów na konsekwencję, jaką jest bycie zmanipulowanym?

3 komentarze do “Włącz myślenie”

  1. Krzysztof Tatarynowicz

    Coś tu się porejestrowałem na jakichś Disqusach, ale jest już ok.
    Wracając do tematu - good point! Ja tylko dodałbym, że dosłownie każdy, kto odwiedza jakiekolwiek serwisy tematyczne albo co gorsza informacyjne - typu właśnie wp, onet, demotywatory czy inne kwejki (teraz to już nawet funkcję informacyjną mają), będzie miał styczność z manipulacją i sam wielokrotnie na pewno został zmanipulowany. Tytuły w stylu "Zobacz jak teraz wygląda [tu imię twojego idola sportowego]! Szok!" zawsze będą przyciągać uwagę i zawsze ktoś w nie kliknie. Ale to nie jest jeszcze żaden problem ani powód do jakiegoś wstydu. Najważniejsze jest umieć zauważyć manipulację zanim się prześle newsa dalej w świat i najlepiej w ogóle go nie przesyłać. Bo skąd się biorą skandale? Z tego, że mnóstwo osób nagle zaczyna o tym mówić i wciągać w to jeszcze więcej osób. Gdyby nie takie nagonki na Justina Biebera (szczególnie nagonki hejterów) - najprawdopodobniej nikt by się nigdy o nim nie dowiedział, a utwór "Baby" nie miałby teraz niemal MILIARDA wyświetleń, ale spokojnie kilkadziesiąt razy mniej. I to się sprawdza w każdej dziedzinie, nie tylko w muzyce. Tak samo nikt by nie usłyszał o słowie "Gimbus" i pewnie nikt by się też nie dowiedział o "Pamiętnikach z wakacji" czy "Trudnych Sprawach". Jeśli coś jest słabe i nie nadaje się do dziedziny, w którą jest wciskane, to nie powinno się o tym w żadnym razie mówić. Trzeba takie syfy zostawiać tam gdzie się narodziły i im mniej odsłon będą miały, tym lepiej dla społeczeństwa. I, już wracając do tematu, tak samo należy postępować z tymi newsami czy tam innymi rodzajami manipulacji. Obejrzeć trzeba, żeby mieć zdanie. Ale trzeba też zauważać manipulację. Także tego...

  2. Nie zaglądam na Onet i inne. Nigdy nie otworzyłam demotywatorów sama, góra jak mi ktoś wysłał link. I nie przeglądałam dalej. To samo z kwejkiem. Telewizora nie mam. Czasami czuję się głupia, że nie wiem, co się dzieje na świecie. Ale... wiem tyle o smoleńsku, co ci którzy to śledzą od początku.

Możliwość komentowania została wyłączona.